Sprawa Barbary Blidy RSS

Sprawa Barbary Blidy

Archive

Apr
15th
Tue
permalink

Podsumowanie prawie w rocznicę śmierci

Prawda o śmierci - “Przegląd Tygodniowy”, 2008 - 04 - 14, Robert Walenciak

Prawie rok po śmierci Barbary Blidy, która zastrzeliła się w swoim domu 25 kwietnia ub. roku, ruszyła wreszcie sejmowa komisja śledcza, która ma wyjaśnić okoliczności tego tragicznego wydarzenia.

W poprzednim Sejmie nie było szans, by komisja powstała. Ówczesny marszałek Sejmu, wiceprzewodniczący PiS Ludwik Dorn, odmawiał umieszczenia wniosku o powołanie komisji w porządku obrad. PiS bało się prawdy. Czy komisja, której przewodniczy Ryszard Kalisz, do niej dotrze? Droga do tego daleka. Już od pierwszych minut dwoje posłów PiS, Beata Kempa i Wojciech Szarama, rozpętało akcję paraliżowania prac komisji. Kempa to była wiceminister sprawiedliwości, podwładna Zbigniewa Ziobry. Szarama to były szef delegatury UOP w Katowicach. Czy im się uda? Wszystko zależy do tego, czy reszta komisji im ulegnie, czy pozwoli, by prace skręciły na boczne tory. Zadania komisji nie ułatwia fakt, że znaczna część akt prokuratury została utajniona.


Po co ta komisja?

Gra przedstawicieli PiS w komisji jest czytelna - walczą o swoją partię i jej liderów. Już z tego, co przedostało się do mediów, wyłania się bowiem obraz państwa PiS, które używa całej swojej siły - prokuratorów, policjantów, agentów, mediów publicznych - do niszczenia przeciwników politycznych.

“Na szczytach władzy istniała zorganizowana grupa przestępcza - mówi otwarcie Leszek Piotrowski, pełnomocnik rodziny Blidów. - Te nasiadówy (u premiera, podczas których omawiano, kogo aresztować i jak) miały nieformalny charakter i żywo przypominały mi gangsterskie spotkania w “Ojcu chrzestnym”“. Wątpliwości nie ma również Kazimierz Kutz, reżyser, poseł PO. Komisja - wygarniał posłom PiS w Sejmie - “będzie badała cały wasz aparat, tę prokuraturę, która była całkowicie zdominowana przez ministra sprawiedliwości [Zbigniewa Ziobrę]. I dlatego wy tak się zachowujecie, bo walczycie o własną skórę”.

To nie są słowa bezpodstawne. Jeżeli potwierdzi się, że w sprawie Blidy łamane było prawo, to niektórzy politycy PiS nie tylko mogą być wyeliminowani z polskiej polityki, ale czeka ich również odpowiedzialność karna. Zbigniew Ziobro niemal wprost sprzed oblicza komisji śledczej może trafić przed Trybunał Stanu. Dziś, niemal po roku od tragicznej śmierci, wiemy wystarczająco wiele, by stawiać liderom PiS najpoważniejsze zarzuty. Gra, która będzie się toczyć i w komisji śledczej, i w łódzkiej prokuraturze, będzie więc ważna i pełna emocji. Karty w tej grze już są rozdane. Wiadomo, w co gra PiS, wiadomo, które sprawy będzie chciało ukryć. Wiadomo, jaki jest ten tor przeszkód, który doprowadzi nas do prawdy.

Taktyka PiS

Taktyka PiS jest prosta, mówiono o tym już w grudniu, podczas debaty sejmowej nad powołaniem komisji śledczej. To wtedy pani Kempa wołała, że chce badać sprawę mafii węglowej i w tym kontekście analizować okoliczności śmierci byłej posłanki SLD. Ta taktyka z punktu widzenia PiS ma dobre strony. Po pierwsze, przeciąga prace komisji na wiele lat. Akta mafii węglowej liczą kilkadziesiąt tomów, większość jest tajna, wgłębianie się w to zamuli każdego. Po drugie, PiS liczy na to, że połączy w opinii publicznej właścicielkę firmy handlującej węglem Barbarę Kmiecik (zwaną “Alexis”) z Barbarą Blidą. Panie się znały, obdarowywały drobnymi prezentami, więc jest szansa wmawiania opinii publicznej, że tworzyły jakiś “układ”. Duża?

Przypomnijmy: zarzut stawiany Barbarze Blidzie opiera się na zeznaniach pani Kmiecik, że pośredniczyła ona w przekazaniu łapówki dla dyrektora jednej ze spółek węglowych. W zamian za pieniądze miał on umorzyć długi firmy pani Kmiecik. Tymczasem, jak wykazało śledztwo, dług nie został umorzony, a sam dyrektor do przyjęcia łapówki się nie przyznał.

Zarzut pani Kmiecik był więc mało wiarygodny, zresztą sami prokuratorzy, którzy prowadzili śledztwo, to mówili. Mówiła to m.in. prowadząca tę sprawę prokurator Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan. Na co usłyszała od przełożonych, że nie jest godna być prokuratorem. Ta rozmowa zapisana jest w łódzkiej prokuraturze, która prowadzi śledztwo mające wyjaśnić okoliczności śmierci byłej posłanki.

O tym, że zarzut “Alexis” jest nie do utrzymania przed jakimkolwiek sądem, mówiono także podczas jednej ze słynnych nasiadówek u premiera Kaczyńskiego. Mówił o tym prokurator Szałek. Ale jego wątpliwości zostały zgaszone przez szefa ABW Bogdana Święczkowskiego.

I tą drogą chce iść pisowski duet w komisji śledczej Beata Kempa-Wojciech Szarama. Chcą przekonywać opinię publiczną, że oskarżenie pani Kmiecik było wystarczające - jeśli nie do skazania, to przynajmniej do zatrzymania.


Sprawa śmierci Barbary Blidy pokazuje, że PiS i Ziobro na kłamstwie, poniżaniu innych i łamaniu prawa budowali swoją pozycję
 
Co ustaliła prokuratura?

Dodajmy do tego jeszcze jedno. Otóż prokuratura katowicka, która prowadziła sprawę mafii węglowej, doprowadziła ją do końca. I po kilku latach pracy skierowała ją do sądu.

Zarzuty postawiono zaledwie czterem osobom. Na ławie oskarżonych zasiadają więc: Wiesław K., były wiceprezes Rudzkiej Spółki Węglowej (podejrzany o przyjęcie 420 tys. zł łapówki od “Alexis”), Jerzy H., były prezes Nadwiślańskiej Spółki Węglowej (150 tys. zł łapówki), Jacek W., asystent Barbary Kmiecik (w jej imieniu miał dawać łapówki), oraz Henryk D., były poseł AWS. Poseł ten, zdaniem prokuratury, miał pośredniczyć w przekazaniu 100 tys. dol. łapówki dla Jacka Dębskiego, byłego ministra sportu. W zamian zięć “Alexis” miał zostać doradcą ministra.

Najważniejszym jednak elementem jest fakt, że z zarzutów oczyszczono prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej, tego samego, któremu Barbara Blida miała rzekomo wręczyć łapówkę. “Uznaliśmy, że materiał dowodowy nie daje podstaw do wniesienia przeciwko niemu aktu oskarżenia”, wyjaśnia rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Co to oznacza? Otóż oznacza to, że również niewinna była Barbara Blida. Jeżeli ktoś nie dostał łapówki, oczywiste jest, że nikt jej nie dał. Nie można dać czegoś, czego nie ma. A jeżeli nikt nie dał, to o co oskarżać?

Pamiętajmy, że po zeznaniach obciążających Blidę prokuratura miała ponad rok na ich zweryfikowanie. Mogła użyć do tego wszelkich środków - zakładać podsłuchy, badać konta, rachunki, przelewy - tak zresztą w sprawie Blidy robiono, tak zeznali prowadzący śledztwo prokuratorzy. I okazało się, że wszystko jest czyste.

Dlaczego więc na szczytach władzy zdecydowano, by Blidę aresztować? Liczono, jak z ubeckim cynizmem mówił podczas narady u premiera szef ABW Bogdan Święczkowski, że “jak posiedzi, to zmięknie”? A może liczono na coś innego - na piękny propagandowy fajerwerk?

Dodajmy do tego jeszcze jeden element - na ławie oskarżonych nie zasiada Barbara Kmiecik. Dlaczego? To przeczytać można na notatce prokuratorów planujących zatrzymania. Otóż szef Prokuratury Okręgowej w Katowicach Krzysztof Błach napisał na niej ręcznie: “nie podzielam stanowiska co do przedstawienia B. Kmiecik zarzutu. W mojej ocenie korzysta ona z przywileju par. 6 art. 229”. To oznacza, że “Alexis” zawarła układ z prokuraturą - i w zamian za obciążające, także Barbarę Blidę, zeznania wyszła na wolność.

Tak oto wielkie śledztwo dotyczące mafii węglowej zakończyło się postawieniem banalnych zarzutów czterem osobom. “Prokuratura dała sobie wmówić, że na Śląsku istnieje mafia węglowa - szydził więc Leszek Piotrowski. - Cztery osoby to ledwie szajka, a nie poważny gang. Góra urodziła mysz”.

Słowa Piotrowskiego wymagają kilku zdań komentarza. Otóż mniej więcej w tym samym czasie, kiedy podwładni Zbigniewa Ziobry prześwietlali Barbarę Blidę i szykowali się, by ją aresztować, w warszawskim sądzie toczyła się sprawa tzw. szafy Lesiaka, czyli inwigilacji prawicy. W tej sprawie pokrzywdzeni byli też politycy PC i RdR, z Jarosławem Kaczyńskim na czele. To ich inwigilować miał zespół prowadzony przez płk. Lesiaka. Ostatecznie sprawa zakończyła się dość dziwnie, bo zarzuty uległy przedawnieniu, ale nie to jest istotne. Otóż jako jeden ze świadków zeznawał były szef MSW Andrzej Milczanowski, przełożony Lesiaka. I mówił rzeczy szalenie dla Kaczyńskich niewygodne - że z różnych źródeł organy ścigania otrzymywały informacje, że partia Kaczyńskich, Porozumienie Centrum, prowadzi jakieś dziwne transakcje, w zasadzie nielegalne, jest zamieszana w pieniądze FOZZ. I on, szef MSW, zmuszony był całą sprawę zbadać.

Mechanizm więc, zarówno w sprawie inwigilacji prawicy, jak i w sprawie Blidy, był identyczny. Mamy wielką aferę (FOZZ, Art-B, mafia węglowa) i znajdujemy ludzi, którzy tę aferę połączą z naszymi politycznymi przeciwnikami (w sprawie inwigilacji prawicy byli oni chyba jednak bardziej wiarygodni niż w przypadku Barbary Blidy). I to już wystarczy, by prowadzić działania operacyjne. By oskarżać.

Zamykając ten wątek, warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Otóż śledztwo w sprawie mafii węglowej zostało zamknięte. Akt oskarżenia trafił do sądu. Jak więc w tej sytuacji powinna się zachować komisja śledcza? Na pewno bez większego sensu byłoby, gdyby sama zaczęła badać sprawę mafii węglowej, czyli poprawiać prokuratorów. To byłoby śmieszne. Natomiast powinna prześledzić co innego - w jaki sposób przełożeni prokuratorów sterowali śledztwem. Jak jedne wątki wyciszali, a inne polecali rozwijać. I z jakimi intencjami. Komisja powinna wyświetlić ten mechanizm - nacisku na prokuratorów i zdalnego sterowania śledztwem pod z góry wyznaczoną tezę.

Czy to nastąpi? Wszystko zależeć będzie od tego, czy posłowie zasiadający w komisji śledczej dadzą się zakrzyczeć pisowcom, zepchnąć na boczne tory. Pojedynek o prawdę będzie też pojedynkiem charakterów.

Tajemnicza zmiana miejsc

Sprawa okoliczności śmierci Barbary Blidy jest wielowątkowa. Ślady nacisku władzy na organa ścigania są w wielu miejscach. Dziś możemy je zidentyfikować. I można mieć tylko nadzieję, że komisja śledcza dokładnie wszystko wyjaśni. I pokaże mechanizm państwa PiS.

Komisja zdecydowała, że najpierw przesłuchiwani będą prokuratorzy katowiccy, którzy prowadzili sprawę mafii węglowej i którzy postawili zarzuty Barbarze Blidzie.

Na pewno bardzo ciekawe będzie usłyszeć od nich, jak prowadzili swoje działania i w jakim stopniu naciski z góry te działania ukierunkowywały.

O tym mówił, jeszcze za rządów PiS, bardzo wyraźnie katowicki prokurator Emil Melka. To on prowadził śledztwo w sprawie mafii węglowej i został od niego odsunięty. Jak nieoficjalnie mówiono, dlatego że nie chciał postawić zarzutu Barbarze Blidzie. Czy tak było rzeczywiście? O to pytał go parę miesięcy temu dziennikarz “Przekroju”. Melka odpowiedział mu wówczas, że o sprawie może dłużej rozmawiać, ale dopiero za dwa lata (wtedy, jak mniemał, PiS straci władzę…). Powiedział też, że nie zdradzi kulis postępowania, które prowadził, “ponieważ zostawia wiedzę na komisję śledczą”.

Warto przypomnieć, że natychmiast po tym wywiadzie prokuratura wszczęła przeciwko Melce postępowanie, przełożeni zaś zaczęli na niego naciskać, by swoje słowa odwołał, a także potajemnie go nagrywać.

Zeznania Melki mogą też pomóc w wyjaśnieniu dwóch innych wątków sprawy. Pierwszy dotyczy jego następców, którzy przejęli śledztwo. O tych wątpliwościach pisaliśmy w grudniu ub.r. (“Przegląd” nr 50, z 13.12.2007 r.), warto więc je przypomnieć:

“O tym, że sprawa mafii węglowej była dla Ziobry rzeczą drugorzędną, że patrzył na nią z punktu widzenia korzyści politycznych, świadczą co najmniej dwa wydarzenia.

O pierwszym mówi prokurator Tomasz Balas, który przejął po Melce śledztwo w sprawie mafii węglowej. Balas otrzymał do pomocy trzech asesorów. Wydawało się więc, że poprowadzi śledztwo trzy razy szybciej od poprzednika. Ale okazało się to niemożliwe. Dlaczego?
Otóż, jak zeznał Balas, plan śledztwa ustalono w sposób następujący: Piotr Wolny miał zająć się korupcją w sektorze górniczym, Sebastian Głuch »nieprawidłowościami w sektorze szeroko pojętej lewicy«, a Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan - »finansowaniem« Barbary Blidy przez Barbarę Kmiecik. Z informacji prokuratorów wynika, że ten plan został narzucony im z góry. Bo szefostwo domagało się sukcesów i poleciło skupić się na »najbardziej obiecujących wątkach«. Dla prokuratorów Ziobry »najbardziej obiecujące wątki« to były te, w które można było zamieszać polityków lewicy, mimo że siłą rzeczy mogli oni w aferze węglowej odgrywać role co najwyżej marginalne.

W ten sposób, w imię walki z lewicą, zmarnowano pracę dwójki prokuratorów, którzy zajmowali się wątkami de facto politycznymi. Dodajmy, że ta praca nie przyniosła spodziewanych przez Ziobrę rezultatów. Dwójka asesorów nie znalazła nic obciążającego, a prokurator Kaczmarczyk-Suchan wręcz oczyściła Blidę z zarzutów finansowania budowy jej domu w Szczyrku przez Barbarę Kmiecik. I była przeciwna zatrzymaniu Barbary Blidy. Ale zwierzchnicy podjęli decyzję za nią”.

I jest jeszcze jeden wątek, który dobrze byłoby wyjaśnić do końca. Bo dobrze byłoby wiedzieć, jak przebiegały rozmowy Barbary Kmiecik z prokuratorami i oficerami ABW. W jaki sposób zawarto z nią “układ”.

Barbara Kmiecik w połowie lat 90., gdy jej firma kwitła, bardzo swobodnie poruszała się w śląskim establishmencie. Znała kilkadziesiąt osób ze śląskiego świecznika, polityków, urzędników, dyrektorów i prezesów oraz duchownych. Potwierdza to tzw. notes “Alexis”, czyli notes, w którym Barbara Kmiecik zapisywała nazwiska znajomych. Niektórzy sugerują, że były to nazwiska ludzi, których w taki czy inny sposób “sponsorowała”. Jeżeli tak, to dlaczego prokuratura nie poszła tym śladem? Czy to przypadek, że “Alexis” obciążyła Blidę i że to wystarczyło, by prokuratura zawarła z nią “układ” i wypuściła na wolność? Jak wyglądał sam moment zawierania “układu”? Czy pani Kmiecik sądziła, że śledczy oczekują od niej takich, a nie innych nazwisk?

Tajne spotkania u premiera

Bo o tym, że “na górze” było oczekiwanie na określone nazwiska, chyba wszyscy wiedzieli. Mechanizm ten ujawnił Janusz Kaczmarek, były minister spraw wewnętrznych, opisując tajne narady organizowane u premiera.

W sumie tych spotkań było pięć. Zwoływano je ad hoc, wieczorem, nawet nocą, bez protokolantów, bez notatek, de facto bez jakichkolwiek śladów. Spotkaniu przewodniczył premier, a zaproszeni byli szef MSW Janusz Kaczmarek, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, komendant główny policji Konrad Kornatowski, szef ABW Bogdan Święczkowski, szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej Tomasz Szałek, a także minister koordynator Zbigniew Wassermann. Czyli nadzorcy struktur policyjnych, siłowych.



Gdyby nie Kaczmarek, który przerwał zmowę milczenia, być może o tych naradach nie wiedzielibyśmy do dzisiaj.



Nie złapalibyśmy również Zbigniewa Ziobry na kłamstwie. Bo w Sejmie, po samobójczej śmierci Barbary Blidy Ziobro mówił posłom: “Miałem ogólne informacje. Moja wiedza o zarzutach wobec pani Blidy miała charakter sygnalityczny”. Tymczasem, jak ujawnił Janusz Kaczmarek, a w wielkim stopniu potwierdził Jarosław Kaczyński, podczas tajnych obrad u premiera szczegółowo omawiano całą operację związaną z aresztowaniem byłej posłanki.

Kaczmarek opowiadał, jak i on, i prokurator Szałek powątpiewali w siłę dowodów, które zgromadzili prokuratorzy prowadzący śledztwo. Mówiąc, że każdy sąd je odrzuci. Tymczasem Ziobro miał zapewniać, że są mocne. Czy tak mówi człowiek, który ma “wiedzę sygnalityczną”? Ziobro miał też zapewniać Kaczyńskiego, że poprzez Blidę uda się “wyjść” na Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskiego, że wreszcie uda się pokazać ten filar mitologii PiS, czyli “układ”.

Kaczmarek opowiedział także o Bogdanie Święczkowskim, który stwierdził, że jak Blida posiedzi, to zmięknie.

“To była tajność na szczytach władzy - mówi o tych spotkaniach Leszek Piotrowski. - Tak właśnie działa zorganizowana grupa przestępcza. To były spotkania niekonstytucyjne - ani Rada Ministrów, ani nawet jej część. Brali w nich udział minister sprawiedliwości, szef ABW, szef CBA, człowiek z Prokuratury Krajowej. Radzili, jak załatwić przeciwników politycznych. Zastanawiali się, komu zrobić sprawę, kogo aresztować, zatrzymać. Robili to z wyłączeniem władzy sądowniczej! A przecież od decydowania, czy zatrzymać Blidę, czy nie, była prokuratura w Katowicach”.

Piotrowski wskazuje istotny szczegół. Otóż podczas jednej z narad premier miał powiedzieć, że zgadza się na aresztowanie Blidy, tylko żeby zrobiono to z taktem, nie zakładając jej kajdanek.

“Jeśli narada kończy się tak, że premier mówi, żeby tylko nie zakładać kajdanek, to co to znaczy? - pyta pełnomocnik rodziny Blidów. - Ano, że zapada decyzja o aresztowaniu. Na jakiej podstawie? Zeznań dwóch niewiarygodnych świadków! Bo oprócz zeznań rzekomej przyjaciółki pani Blidy mieli zeznania człowieka skazanego za oszustwa. To przecież żaden dowód! Święczkowski powinien siedzieć za tworzenie fałszywych oskarżeń”.

Przebieg narad u Kaczyńskiego jest niezwykle istotny. Kompromituje premiera i jego współpracowników nie tylko politycznie. Pokazuje ich niczym zwykłych mafiosów, którzy zbierają się po nocach i planują, kogo aresztować, komu założyć kajdanki, a komu nie, i jakie z tego będą korzyści. Powinien również znaleźć się pod lupą prokuratorów - którzy odpowiedzą, czy zgromadzeni na spotkaniu dżentelmeni mieli prawo podejmować te decyzje. Decydować za prokuratorów i funkcjonariuszy prowadzących sprawę.

Wielki Brat pana prokuratora

Z zeznań prokuratorów i funkcjonariuszy ABW wynika jednoznacznie, że śledztwo, które prowadzili, było sterowane przez zwierzchników. Zeznał to prokurator Tomasz Balas: “Samo zainteresowanie sprawą ze strony przełożonych, ilość spotkań i rozmów, było rzeczą nadzwyczajną, niespotykaną w innych sprawach, może z wyjątkiem Orlenu. Odniosłem wrażenie, że prokurator okręgowy stara się nas kontrolować”. I kontynuował: “Termin [zatrzymania Barbary Blidy - przyp. RW] nie był wynikiem naszej inicjatywy. (…) Do mojego pokoju przyszedł prok. Wójcik [naczelnik wydziału śledczego], zawołałem pozostałych referentów sprawy na jego życzenie i wyraził to takimi słowami: prokurator okręgowy Krzysztof Błach chciałby, aby ta realizacja miała miejsce 24 lub 25 kwietnia (…). Jedyną rzeczą, która gdzieś tam człowieka dotknęła, jest fakt, że ktoś przychodzi i proponuje termin”.

Po takim “ustaleniu” terminu zatrzymania prokuratorzy prowadzący sprawę powiadomili ABW, polecając agencji operację zatrzymania. Tymczasem okazało się, że ABW termin już zna. Termin ustaliła “góra”, swą decyzję przekazując niżej. Czyli konkretnie kto? To także trzeba będzie wyjaśnić. Zrekonstruować cały łańcuszek poleceń, teoretycznie nieformalnych, ale które w rzeczywistości całą tę machinę napędzały.

Kto zamówił kamerę?

To, że owa machina służyła propagandzie i polityce, a nie sprawiedliwości, pokazuje epizod z kamerą. Feralnego dnia razem z ekipą, która miała aresztować Blidę, przyjechali funkcjonariusze ABW z kamerą. Co mieli kręcić? Jeśli mieli dokumentować “czynności operacyjno-śledcze”, czyli samo aresztowanie byłej posłanki oraz przeszukanie w jej domu, powinni wejść do środka. Zostali na zewnątrz. Czyli mogli - i taki mógł być jedynie cel ich przyjazdu - sfilmować Blidę wyprowadzaną przez funkcjonariuszy z domu. Po co? “Paparazzi z ABW” już to powiedzieli - materiał z aresztowania miał być emitowany w telewizji publicznej. Czyli miało być kolejne show, jakie w tym czasie urządzano.

Jest bardzo prawdopodobne, że to zadecydowało o tragicznym geście Barbary Blidy. Była politykiem, więc doskonale wiedziała, że przed jej domem stoi kamera, że film z jej aresztowania będzie w “Wiadomościach”, z komentarzem, że oto ujęto kolejną złodziejkę. Że zostanie zhańbiona i splugawiona w oczach rodziny, sąsiadów, przyjaciół. Wiedziała też, że po takim “filmie hańby” nie oczyści się już nigdy. To było dla niej śmiercią.

Czy taki obraz Barbara Blida widziała w ostatnich minutach swego życia? Tego już nigdy się nie dowiemy. Natomiast powinniśmy się dowiedzieć, kto zdecydował, że pod dom Blidów ma jechać kamera. Że mają być nakręcone takie, a nie inne ujęcia. I jaki miał być ich los.

Komisja śledcza powinna sprawdzić kontakty wykraczające poza normalne stosunki służbowe Zbigniewa Ziobry z niektórymi mediami. To będzie trudne, bo Ziobro używał telefonów na kartę, najwyraźniej po to, żeby nie było wiadomo, z kim rozmawia. Tak jak to robią gangsterzy. Karty SIM z tych telefonów zabrał ze sobą. Służbowy laptop zniszczył. Ale być może uda się pewne mechanizmy zrekonstruować.

Warto pamiętać, że dzień przed aresztowaniami TVP nadała program o mafii węglowej. Czy to przypadek? Tylko naiwny może w to uwierzyć. A jeżeli nie był to przypadek, powinniśmy poznać mechanizm - głęboko patologiczny - kształtowania przez polityków programów telewizji publicznej. Wepchnięcia TVP w tryb partyjnej propagandy.

Komisja powinna również sprawdzić, czy rzeczywiście w dniu aresztowań miała się odbyć na Śląsku konferencja prasowa Ziobry. Bo jak zeznał jeden z prokuratorów, materiały na tę konferencję były już przygotowane.

Czyli szykowane było kolejne show ze Zbigniewem Ziobrą w roli głównej. Który miał ogłosić aresztowanie 12 osób (potem wszystkich wypuszczono), ogłosić rozbicie mafii węglowej, pokazać Blidę jako bez mała szefową tej mafii, nazwać ją złodziejką. Na kłamstwie, poniżaniu innych i łamaniu prawa PiS i Ziobro budowali swoją pozycję.

Czas wreszcie ten mechanizm pokazać. Łańcuszek podejmowanych decyzji, używanie prokuratury i ABW do działań sprzecznych z prawem, nadużywanie władzy.

To wszystko zresztą powoli wychodzić będzie na światło dzienne. To już widać, tego już pisowcy nie zawrzeszczą. Nie schowają.

Ława oskarżonych zbliża się do nich powoli, ale nieubłaganie.

P.S. Artykuł z dnia 2008 - 04 - 25, ”GW” - uzpupełniająca artykuł Walenciaka

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5153803.html?as=1&ias=4&startsz=x







 





 

Jan
10th
Thu
permalink

Lech Kaczyński też wiedział!

Co prezydent wiedział o sprawie Barbary Blidy (“GW”, 2008 -01 - 10)

Janusz Kaczmarek zeznał w prokuraturze, że o śmierci Blidy rozmawiał z Lechem Kaczyńskim. I że prezydent wiedział wtedy o słynnej naradzie u swego brata premiera


Były szef MSWiA zeznał we wtorek w łódzkiej prokuraturze, że po samobójstwie Barbary Blidy w kwietniu 2006 r. podczas akcji ABW udał się z koordynatorem służb specjalnych Zbigniewem Wassermannem do Lecha Kaczyńskiego. I że ostrzegali prezydenta, iż minister Ziobro przejmuje rolę drugiego premiera.

Kaczmarek zeznał: “Prezydent był zdenerwowany na pana Zbigniewa Ziobro, co więcej, użył słów, które według mnie świadczą o tym, iż wiedział o naradzie, która miała miejsce u premiera Kaczyńskiego. (…) Powiedział coś w rodzaju, że brat mówił wam, że w tej sprawie miały być mocne dowody. (…) Rozmowa nie kleiła się z uwagi na fakt podenerwowania prezydenta, który z jednej strony był przejęty śmiercią kobiety, myślę, że autentycznie, ale z drugiej strony mówił też o reperkusjach politycznych, bo opozycja będzie obciążała premiera za to, co się stało”.

Przed próbą zatrzymania Blidy naradzali się u premiera: Kaczmarek, szef policji Konrad Kornatowski, szef ABW Bogdan Święczkowski, szef CBA Mariusz Kamiński, minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz Tomasz Szałek, p.o. prokuratora krajowego.

Ustalenie, jak narada przebiegała, będzie kluczowe dla komisji śledczej ws. Blidy. Ziobro twierdził bowiem w Sejmie w dniu jej śmierci, że miał tylko ogólne pojęcie o sprawie. O naradzie nie wspomniał. Ale Jarosław Kaczyński przyznał potem, że na tej naradzie omawiano sprawę Blidy i że prosił, by podczas zatrzymania nie zakładano b. posłance SLD kajdanek.

Poseł SLD Janusz Zemke potwierdza, że zeznania Kaczmarka w prokuraturze pokrywają się w większości z jego sierpniową relacją przed sejmową speckomisją. Ale wtedy Kaczmarek nie powiedział o spotkaniu u prezydenta. Zemke: - Koncentrowaliśmy się na naradzie u premiera i nikt go chyba nie zapytał, czy były spotkania z innymi politykami.

Przez Blidę dopaść SLD i Millera

“Kiedy pojawiła się możliwość wyjścia na układ lewicy, Jarosław Kaczyński stwierdził, że pokazanie tego układu wystarczy za wszystkie inne” - zeznał Janusz Kaczmarek

We wtorek łódzka prokuratura przesłuchała Kaczmarka, b. szefa MSWiA Janusza; w środę zaś Konrada Kornatowskiego, byłego szefa policji. Obaj funkcjonariusze rządu Jarosława Kaczyńskiego zeznawali w sprawie śmierci Barbary Blidy, która 25 kwietnia 2006 r. zastrzeliła się podczas próby zatrzymania przez ABW.

Uprzedzono ich o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania. Przesłuchania nagrano kamerą wideo. Zeznania Kaczmarka cytujemy z 22-stronicowego protokołu z przesłuchania.

B. szef MSWIA potwierdził, że na 10-14 dni przed zatrzymaniem Blidy premier Kaczyński wezwał na naradę jego, Kornatowskiego, szefa ABW Bogdana Święczkowskiego, szefa CBA Mariusza Kamińskiego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę i Tomasza Szałka, p.o. prokuratora krajowego.

Nie było Zbigniewa Wassermanna, koordynatora specsłużb. “Tego typu fakt był podyktowany silną pozycją Zbigniewa Ziobry, który zdyskredytował w oczach premiera Wassermanna jako osobę, która wszystko przekazuje mediom i nie umie trzymać języka za zębami” - czytamy w zeznaniu Kaczmarka.

Dyskrecja była konieczna, bo u premiera Święczkowski i Ziobro referowali sprawę rozbicia eseldowskiego układu.

Kaczmarek zeznaje tak: „Mówili, że przez Blidę można by, mówiąc żargonem prokuratorskim, » wyjść «na osoby z wierchuszki SLD, a konkretnie z tego, co pamiętam, na Leszka Millera. (…) Mówiło się o pani Kmiecik [główny świadek przeciw Blidzie], o panu Zającu [również świadek], Blidzie i o czołowych politykach SLD. Dopiero potem na poczet różnych wywiadów udzielanych przez Zbigniewa Ziobrę i polityków PiS przeniesiono punkt ciężkości na mafię węglową. Moim zdaniem ma to charakter socjotechniczny i ma na celu przeniesienie punktu ciężkości z konkretnych osób na pojęcie ogólne, pejoratywne » mafia węglowa «, co miało przerazić społeczeństwo”.

Kaczmarek twierdzi, że sprzeciwiał się stawianiu zarzutów Blidzie, bo materiał dowodowy był słaby. A prokurator Szałek podważył wiarygodność Zająca, który o łapówkach w branży węglowej słyszał tylko od Kmiecik.

Wtedy premier wyraził niezadowolenie, że prokuratura nieudolnie realizuje wyborczą obietnicę PiS walki z układami. “Kiedy pojawiła się możliwość wyjścia na układ lewicy, Jarosław Kaczyński stwierdził, że pokazanie tego układu wystarczy za wszystkie inne” - zeznał Kaczmarek. Premier miał też ostrzec Ziobrę, by dowody były mocne, bo inaczej SLD zrobi z tego sprawę polityczną.

Według Kaczmarka tuż po naradzie Kornatowski powiedział Święczkowskiemu, że z takimi dowodami żaden sąd nie zgodzi się na tymczasowe aresztowanie Blidy. Szef ABW odparł, że w Katowicach wszystko jest już ustalone.

Kaczmarek zeznaje: “W swoim czasie Święczkowski zabiegał, aby prezesem Sądu Okręgowego w Katowicach została wskazana przez niego osoba [Monika Śliwińska, żona szefa delegatury ABW]. W mojej obecności odbyła się rozmowa Święczkowskiego z ministrem Ziobro, gdzie Święczkowski jako argument do wymiany prezesa sądu wymieniał to, że jego żona też jest sędzią i jest szykanowana przez ówczesnego prezesa. Jednocześnie utyskiwał, że minister Kryże [zastępca Ziobry] nie chce dokonać takiej zmiany. Wiem jednak, że taka zmiana nastąpiła”.

Dalej Kaczmarek potwierdził, że Ziobro planował konferencję prasową w dniu zatrzymania Blidy.

Zeznał też, że tuż po jej samobójstwie Ziobro poprosił Kornatowskiego, by policja przejrzała wszystkie dochodzenia w sprawie mafii węglowej. Miało to “pomóc Bogusiowi” [Święczkowskiemu]: “Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że chodziło o dostarczenie materiału dowodowego, którego wcześniej nie było - zeznał Kaczmarek. - Skierowane do jednostek polecenie o kwerendę na pewno jest udokumentowane i do sprawdzenia”.

Kaczmarek opowiedział też śledczym, że przed samobójstwem Blidy lub po nim szef ABW zaprosił do ośrodka w Magdalence szefów służb i prokuratorów: “Święczkowski był podenerwowany, że w Katowicach jest jakaś obstrukcja ze strony prokuratorów [nie wszyscy śledczy od mafii węglowej zgadzali się na zatrzymanie Blidy] i w niepochlebnych słowach wyrażał się na temat ówczesnego prokuratora apelacyjnego Tomasza Janeczka, że nawet on ma jakieś odmienne zdanie w zakresie stawiania zarzutów w sprawie mafii węglowej” - zeznał Kaczmarek. Podkreślił jednak, że większość prokuratorów funkcyjnych była kolegami Święczkowskiego i to jemu zawdzięczali stanowiska: “Mógł więc oddziaływać na nich w sposób nieformalny”.

Według naszych informacji Kornatowski potwierdził wczoraj prokuratorom zeznania Kaczmarka. W przyszłym tygodniu łódzcy śledczy chcą przesłuchać szefa CBA Kamińskiego.


Dec
12th
Wed
permalink

Brak dowodów na winę Blidy?

Brak dowodów na winę Blidy? (“Rzeczpospolita”, 2007 - 12 - 12)

Prokuratura wycofała się z oskarżenia Zbigniewa Baranowskiego. Dla śledczych miał być jedyną osobą, która mogła potwierdzić przyjęcie łapówki od Barbary Blidy i tym samym jej związek z korupcją w handlu węglem.

Według informacji „Rzeczpospolitej“ Zbigniew Baranowski, były prezes Rudzkiej Spółki Węglowej, miesiąc przed próbą zatrzymania Barbary Blidy miał się spotkać z osobą z prokuratury i rozmawiać z nią o szczegółach śledztwa w sprawie mafii węglowej. Rozmówca miał nawet określić kwotę, na jaką Baranowski powinien przystać – 80 tys. zł. Czy rzeczywiście był to prokurator? Według relacji naszych rozmówców Zbigniew Baranowski miał się do niego właśnie tak zwracać. Kilka tygodni po tej rozmowie katowicka prokuratura rzeczywiście postawiła Baranowskiemu zarzut obietnicy przyjęcia 80 tys. zł łapówki.

Według oficjalnej wersji Barbara Kmiecik, śląska bizneswoman handlująca węglem, miała w 1998 r. przekazać za pośrednictwem Barbary Blidy pieniądze Baranowskiemu. Był on wtedy prezesem Rudzkiej Spółki Węglowej. Za otrzymane pieniądze miał umorzyć odsetki od długu firmy Barbary Kmiecik. Ale spółka węglowa nigdy ich Kmiecik nie umorzyła.

On sam w rozmowie z „Rz“ zapewnia, że nie spotykał się z prokuratorem, lecz swoim znajomym. – Dwa tygodnie przed akcją przyjaciel przestrzegł mnie, że prokuratura szykuje coś na mnie – przyznaje Baranowski.

W sprawie domniemanej łapówki dla Baranowskiego prokuratura dysponowała wyłącznie zeznaniami Barbary Kmiecik, która sama zgłosiła się do ABW. Zarzut pośrednictwa w przyjęciu korzyści majątkowej dla prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej miała usłyszeć Barbara Blida 25 kwietnia, w dniu feralnego zatrzymania. Była minister zastrzeliła się jednak po wejściu funkcjonariuszy ABW do jej domu w Siemianowicach Śląskich.Osoba prezesa Baranowskiego w całej tej sprawie od początku rodziła wątpliwości. Po pierwsze Baranowski jako jedyny ze wszystkich siedmiu podejrzanych w aferze węglowej nie został zatrzymany przez funkcjonariuszy ABW. Zgłosił się sam, na podstawie otrzymanego wezwania z prokuratury na 25 kwietnia. Tego dnia miał być konfrontowany z Blidą i Barbarą Kmiecik. Prokuratura tłumaczyła ten wyjątek „słabo udokumentowanymi dowodami przeciwko niemu“.

Baranowskiemu postawiono zarzut obietnicy przyjęcia 80 tys. zł łapówki, ale w przeciwieństwie do innych podejrzanych nie został aresztowany – nie wnosili o to katowiccy śledczy. Zrezygnowano nawet z innego zabezpieczenia: poręczenia majątkowego. On sam nigdy nie przyznał się do stawianego mu zarzutu, który nazwa „kompletnym idiotyzmem“.

W końcu 7 listopada prokuratura, która zarzut sformułowała, wycofała się z niego i śledztwo przeciwko niemu umorzyła. – Uznaliśmy, że zgromadzone dowody obciążające podejrzanego są niewystarczające – przyznaje prok. Marta Zawada-Dybek, rzeczniczka katowickiej Prokuratury Okręgowej. Obecnie akt oskarżenia o udział w mafii węglowej obejmuje tylko cztery osoby: Wiesława K.– członka zarządu Rudzkiej Spółki Węglowej, Jerzego H.

– wiceprezesa Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, Jacka W. – wspólnika Barbary Kmiecik i Henryka D. – byłego posła AWS i BBWR

Prokuratura w Katowicach nie znalazła żadnego innego dowodu na korupcję Barbary Blidy. W tej sytuacji wątpliwe jest, czy była posłanka byłaby dziś oskarżoną. Blidę ze śledztwem w sprawie węglowej korupcji wiązała bowiem tylko osoba Zbigniewa Baranowskiego. – Trudno o tym przesądzać, być może tak by było – mówi Zawada-Dybek. Barbara Kmiecik ma status tzw. małego świadka koronnego. W zamian za ujawnienie procederu nie została oskarżona o korupcję.
permalink

Sąd nad śmiercią Blidy

Brudy i kłamstwa PiS wychodzą na wierzch (Przegląd - 2007 -12 - 08)


Presji nie wytrzymują przestępcy – mówiła w Sejmie o Barbarze Blidzie posłanka PiS, Beata Kempa, w czasie dyskusji nad zgłoszonym przez LiD wnioskiem o powołanie komisji do wyjaśnienia okoliczności śmierci b. posłanki SLD. Te haniebne słowa mówią wszystko.REKLAMA Czytaj dalej


Mówią wszystko o posłance PiS – jak bardzo jest zdemoralizowana i prymitywna. Mówią o PiS – już wiemy, jaka będzie taktyka tej formacji wobec prac komisji. Wszystkiemu zaprzeczać i atakować – inwektywami, oskarżeniami, pomówieniami. Ale słowa posłanki Kempy mówią jeszcze jedno: jak wielki w PiS jest strach.


Wielki strach przed tym, że komisja pokaże całej Polsce, jak naprawdę funkcjonowało państwo PiS, jak na tajnych naradach decydowano, kogo aresztować, a kogo nie. Jak nasyłano na politycznych przeciwników prokuratorów, agentów ABW i CBA. Przeciwko komu pracował mechanizm państwa. Jak aranżowano zatrzymania po to, by polityk PiS mógł się pokazać na kolejnej konferencji prasowej. Ten strach PiS ma też drugie dno: jeżeli komisja śledcza, która ma być powołana 18 grudnia, ujawni brudy PiS, pokaże, że łamano prawo, to ważnych ludzi w PiS czeka odpowiedzialność karna. Zbigniew Ziobro niemal wprost sprzed oblicza komisji śledczej może trafić przed oblicze Trybunału Stanu. Gra toczy się więc nie tylko o pozycję PiS, o to, czy partia ta zacznie mieć kłopoty ze swoim wizerunkiem, ale również o to, czy Zbigniew Ziobro, a może i inni jego partyjni koledzy nie zostaną wyeliminowani z polskiej polityki na zawsze.

Komisja jest więc dla PiS śmiertelnym zagrożeniem. Ta partia musi zrobić wszystko, by komisję ośmieszyć, zepchnąć na margines, zakrzyczeć. Żeby powstrzymać świadków przed mówieniem prawdy. Wyczyny Beaty Kempy są tylko skromną zapowiedzią tego, co się jeszcze wydarzy. Zasadnicze pytanie nasuwa się więc samo: czy członkowie komisji wytrzymają presję? Czy zbadają najważniejsze wątki sprawy, czy sobie nie odpuszczą? A tych istotnych wątków jest wiele. One jednoznacznie pokazują, czego od prokuratorów oczekiwali przełożeni. I jak kłamie PiS.

Kłamstwa PiS, czyli kto ścigał mafię węglową?

Podczas debaty nad powołaniem komisji ds. okoliczności śmierci Barbary Blidy PiS-owcy domagali się, by komisja śledcza zajęła się również sprawą tzw. mafii węglowej. Czyli grupy spółek, które pośredniczyły w handlu węglem, zarabiając na tym krocie, głównie kosztem zadłużonych kopalń. Jednocześnie PiS-owcy opowiadali, że taka komisja uderzyłaby w SLD, bo mafia węglowa to lewica. Tym samym usłyszeliśmy kilka kłamstw w jednym.

Po pierwsze, komisja ds. mafii węglowej, jak to powiedział poseł Kłopotek z PSL, przysypałaby węglem grób Barbary Blidy. Posłowie zasiadający w komisji zajęliby się dziesiątkami wątków, nie mieliby więc czasu zająć się sprawą śmierci posłanki SLD. Taka komisja powtórzyłaby los komisji bankowej z ubiegłej kadencji, która zajmowała się wszystkim i w rezultacie nie zajęła się niczym. Po drugie, łatwo byłoby udowodnić jej niekonstytucyjność – bo w świetle orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, sejmowe komisje śledcze mogą być powoływane tylko do wyjaśnienia konkretnych spraw. A po trzecie, sejmowe komisje śledcze są od badania działań organów państwa, a nie od przestępczych działań prywatnych firm. Od tego jest prokuratura.

Jasne jest więc, że próba powołania komisji ds. mafii węglowej, zamiast komisji ds. okoliczności śmierci Barbary Blidy to PiS-owski wybieg. Co więcej, obliczony na zaskoczenie przeciwnika. Otóż problem polega na tym, że sprawy związane z mafią węglową na Śląsku toczyły się tak dawno, że nikt już ich nie pamięta. A warto przypomnieć, że działo się to w pierwszej połowie lat 90., kiedy w Polsce rządziła prawica i nikt nie przypuszczał, że SLD może wrócić do władzy. A łapówki, chyba nikt w to nie wątpi, daje się ludziom, którzy rządzą, którzy coś mogą. Blidy w tym gronie nie było. Potwierdza to zresztą opublikowany parę miesięcy temu przez tygodnik “NIE” tzw. notes Alexis, czyli notes Barbary Kmiecik, tej samej, która miała obciążyć Barbarę Blidę. W tym notesie zapisani są znajomi pani Kmiecik ze świata polityki i biznesu, osoby, którym mogła wręczać łapówki. Kilkadziesiąt osób. Zdecydowana większość tych osób to ludzie prawicy. Co ciekawe, zeznania prokuratorów prowadzących sprawę mafii węglowej, którzy oskarżyli Blidę, potwierdzają, że decydujący cios mafii węglowej zadał rząd SLD, a konkretnie wiceminister gospodarki Jerzy Markowski. To on wydał zarządzenie zakazujące kopalniom sprzedawania węgla poprzez pośredników. W ten sposób spółki węglowe wypadły z rynku. Prokuratorzy ustalili, że Barbara Kmiecik namówiła Barbarę Blidę, by w tej sprawie iść do Markowskiego, żeby cofnął to zarządzenie. Doszło do tego spotkania, Markowski przedstawił swoje argumenty, Blida się wycofała, Kmiecik nic nie załatwiła.

Grupa specjalna

W ideologii PiS powtarzana jest też teza, że to ta partia rozbujała śledztwo przeciwko mafii węglowej, które do tej pory kulało. Ale w konfrontacji z faktami ta teza nijak się nie broni. Ziobro miał aż dwa lata, by w ykazać się sukcesami w tej sprawie. Tymczasem “uzysk” z tych dwóch lat jest niewielki. Bo cóż osiągnięto przez ten czas? Co odkryto? Zeznania prokuratorów, ich wypowiedzi rzucają nowe światło na tę sprawę. To może być bardzo interesujący wątek dla komisji śledczej – bo fakty wskazują na to, że ekipa Ziobry opóźniła śledztwo w sprawie mafii węglowej, dezorganizując działania prokuratury oraz kierując je na fałszywe tory. O tym de facto mówił prokurator Emil Melka w wywiadzie dla tygodnika “Przekrój”.

Melka prowadził śledztwo w sprawie mafii węglowej, ale został od niego odsunięty, jak nieoficjalnie mówiono, dlatego, że nie chciał postawić zarzutów Barbarze Blidzie. Melka, pytany o to przez dziennikarzy, odparł, że o sprawie może dłużej rozmawiać “dopiero za dwa lata”, czyli, jak przypuszczał, wtedy, kiedy PiS odda władzę. Powiedział też, że nie zdradzi kulis postępowania, które prowadził, “ponieważ zostawia wiedzę na komisję śledczą”. Dodajmy, że natychmiast po tej wypowiedzi prokuratura wszczęła przeciwko Melce postępowanie, a przełożeni zaczęli na niego naciskać, a nawet potajemnie go nagrywać. O tym, że sprawa mafii węglowej była dla Ziobry rzeczą drugorzędną, że patrzył na nią z punktu widzenia korzyści politycznych, świadczą co najmniej dwa wydarzenia. O pierwszym mówi prokurator Tomasz Balas, który przejął po Melce śledztwo w sprawie mafii węglowej. Balas otrzymał do pomocy trzech asesorów. Wydawało się więc, że poprowadzi śledztwo trzy razy szybciej od poprzednika. Ale okazało się to niemożliwe. Dlaczego? Otóż, jak zeznał Balas, plan śledztwa ustalono w sposób następujący: Piotr Wolny miał zająć się korupcją w sektorze górniczym, Sebastian Głuch “nieprawidłowościami w sektorze szeroko pojętej lewicy”, a Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan – “finansowaniem” Barbary Blidy przez Barbarę Kmiecik.

Z informacji prokuratorów wynika, że ten plan został narzucony im z góry. Bo szefostwo domagało się sukcesów i poleciło skupić się na “najbardziej obiecujących wątkach”. Dla prokuratorów Ziobry “najbardziej obiecujące wątki” to były te, w które można było zamieszać polityków lewicy, mimo że siłą rzeczy mogli oni w aferze węglowej odgrywać role co najwyżej marginalne. W ten sposób, w imię walki z lewicą, zmarnowano pracę dwójki prokuratorów, którzy zajmowali się wątkami de facto politycznymi. Dodajmy, że ta praca nie przyniosła spodziewanych przez Ziobrę rezultatów. Dwójka asesorów nie znalazła nic obciążającego, a prokurator Kaczmarczyk-Suchan wręcz oczyściła Blidę z zarzutów finansowania budowy jej domu w Szczyrku przez Barbarę Kmiecik. I była przeciwna zatrzymaniu Barbary Blidy. Ale zwierzchnicy podjęli decyzję za nią.

Narada u premiera

Jest jeszcze drugi element świadczący o tym, że Ziobro traktował sprawę walki mafii węglowej instrumentalnie. To są informacje byłego ministra spraw wewnętrznych, Janusza Kaczmarka, przekazane mediom oraz złożone przed sejmową Komisją ds. Służb Specjalnych. Kaczmarek ujawnił, że zanim funkcjonariusze ABW weszli do domu Blidy, w Kancelarii Premiera odbyła się specjalna narada. Fakt odbycia tej narady potwierdził też Jarosław Kaczyński. Oprócz premiera wzięli w niej udział: Kaczmarek, Ziobro, Zbigniew Wassermann, szef policji, Konrad Kornatowski, szef ABW Bogdan Święczkowski i szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej, Tomasz Szałek. (“Trybuna” podała, że był też Jerzy Polaczek, minister transportu (!) – RW) Rozmawiano o aresztowaniu Blidy. Ziobro miał przekonywać, że sprawa Blidy odegra kluczową rolę w polityce propagandowej PiS. Bo po nitce do kłębka doprowadzi do prominentnych polityków SLD i pozwoli ostatecznie zdemaskować mityczny układ. Były szef MSWiA zrelacjonował rozmowę, którą odbył wówczas z szefem ABW. “Przecież nie możecie jej zamknąć, nie macie dowodów”, stwierdził Kaczmarek. “Jak posiedzi, to będą mocniejsze”, ripostował Święczkowski. I, widząc wątpiącą minę Kaczmarka, który mówił, że sąd nie zgodzi się na aresztowanie Blidy, odparł: “Nie po to zmienialiśmy prezesa sądu w Katowicach, żeby teraz się nie zgodził”. Udział Ziobry w naradzie u premiera dotyczącej planowanego zatrzymania Blidy stawia pod znakiem zapytania jego prawdomówność. Gdy była minister popełniła samobójstwo, Ziobro tak mówił w Sejmie: “Miałem ogólne informacje. Moja wiedza o zarzutach wobec pani Blidy miała charakter sygnalityczny”. Zeznania Kaczmarka pozwalają stwierdzić, że Ziobro kłamał. Że oszukał Sejm i opinię publiczną. Ale Kaczmarek pokazuje coś więcej. Pokazuje mechanizm państwa PiS, w którym premier, razem z szefami prokuratury, policji, służb specjalnych omawia operacje policyjne przeciwko politycznym rywalom. I to omawia pod kątem korzyści politycznych, które może odnieść. A szef ABW, niczym gangster, rozprawia o tym, że można człowieka zamknąć, nie mając dowodów… To będzie jedno z najważniejszych zadań komisji śledczej: zrekonstruowanie tego ponurego mechanizmu państwa PiS, w którym zapadały decyzje o niszczeniu ludzi, łańcuszka kolejnych narad, tego, o czym tam mówiono. A równocześnie będzie to jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń – przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Wassermanna, Zbigniewa Ziobry…

Na czym polegał układ Barbary Kmiecik i prokuratury?

Jest jeszcze jeden kluczowy wątek, który będzie musiała podjąć komisja śledcza, a mianowicie wyjaśnić, w jaki sposób prokuratura “zdobyła” jedyne obciążające Blidę materiały – czyli zeznania Barbary Kmiecik. Otóż z materiałów, które ujrzały światło dzienne, jednoznacznie wynika, że pani Kmiecik poszła z przesłuchującymi ją prokuratorami na “układ”. W zamian za oskarżenie Blidy została wypuszczona na wolność. O tym mówią prokuratorzy prowadzący sprawę afery węglowej. W notatce, którą przedstawili zwierzchnikom tydzień przed wkroczeniem do domu Blidy, planując zatrzymania, wymienili nazwisko Barbary Kmiecik. Wówczas szef Prokuratury Okręgowej w Katowicach, Krzysztof Błach, odręcznie na niej dopisał: “Nie podzielam stanowiska co do podstaw przedstawienia B. Kmiecik zarzutu. W mojej ocenie korzysta ona z przywileju par. 6 art. 229”. Ten zapisek oznacza, że Barbara Kmiecik zawarła z prokuratura układ – obciążyła Blidę, w zamian wypuszczono ją na wolność. Jak wyglądały faktyczne negocjacje między prokuraturą a Barbarą Kmiecik? Czy podsunięto jej listę osób, które miała oskarżyć, w zamian za wypuszczenie? Jak ta lista powstała? To wszystko powinna zbadać komisja śledcza… Dodajmy, że zarzut przeciwko Blidzie okazał się nad wyraz miałki. Otóż Kmiecik zeznała prokuratorom, że była posłanka SLD miała pośredniczyć w przekazywaniu łapówki dla dyrektora jednej ze spółek węglowych. W zamian za pieniądze miał on umorzyć dług firmy pani Kmiecik. Tymczasem, jak wykazało śledztwo, dyrektor do przyjęcia łapówki się nie przyznał, a co istotniejsze – dług nie został umorzony. Już w momencie podejmowania decyzji o zatrzymaniu Blidy prokuratorzy nie mieli wątpliwości, że ten zarzut nie da się utrzymać przed sądem. Mówił o tym i Kaczmarek, mówił o tym podczas narady u premiera prokurator Szałek, wątpliwości miała prowadząca sprawę Blidy prokurator Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan. I jeszcze jedno – otóż te mało wiarygodne zeznania prokuratura zdobyła kilka miesięcy przed wejściem do domu Barbary Blidy. W tym czasie nie zdobyła nic, co by te oskarżenia potwierdzało. Zeznania pani Kmiecik przez kilka miesięcy trzymane były w teczce. Dlaczego nagle stały się ważne?

Kto ustalił termin zatrzymania?

Z informacji Janusza Kaczmarka o naradzie u premiera wynika, że dlatego, iż Zbigniew Ziobro chciał mieć kolejny sukces. To, że tak właśnie mogło być, potwierdzają zeznania prokuratorów, prowadzących sprawę mafii węglowej. Przyznają oni, że działali pod presją, że termin zatrzymania został narzucony im przez zwierzchników. “Samo zainteresowanie sprawą ze strony przełożonych, ilość spotkań i rozmów, było rzeczą nadzwyczajną, niespotykaną w innych sprawach, może z wyjątkiem Orlenu – zeznał Tomasz Balas. – Odniosłem wrażenie, że prokurator okręgowy stara się nas kontrolować”. I dalej mówił: “Termin (zatrzymania Barbary Blidy – przyp. RW) nie był wynikiem naszej inicjatywy. (…) Do mojego pokoju przyszedł prok. Wójcik (naczelnik wydziału śledczego), zawołałem pozostałych referentów sprawy na jego życzenie i wyraził to takimi słowami: prokurator okręgowy Krzysztof Błach chciałby, aby ta realizacja miała miejsce 24 lub 25 kwietnia (…). Jedyną rzeczą, która gdzieś tam człowieka dotknęła, jest fakt, że ktoś przychodzi i proponuje termin”. Po takim “ustaleniu” terminu zatrzymania prokuratorzy prowadzący sprawę powiadomili ABW, polecając agencji operację zatrzymania. I ku ich zdumieniu okazało się, że ABW termin już zna. Termin ustaliła “góra”, swą decyzję przekazując niżej. Czyli konkretnie kto? To także trzeba będzie wyjaśnić. Jednocześnie komisja śledcza będzie musiała wyjaśnić, na jakiej zasadzie w dniu, kiedy ABW wkroczyła do domu Blidy, pojawił się na Śląsku wiceszef ABW, Grzegorz Ocieczek. Wyglądało to tak, jakby bezpośrednio nadzorował całą operację. Po śmiertelnym strzale natychmiast zjawił się w domu Blidy. Był tam już o 7.30. Jest także podejrzenie, że do Katowic tego dnia wybierał się Zbigniew Ziobro. O tym plotkowano w prokuraturze, to potwierdza zeznanie prokuratora Balasa. Otóż zeznał on, że wieczorem, dzień przed akcją, zadzwonił do niego Jarosław Hołda, kolega, który pracował w Prokuraturze Krajowej w Warszawie, i zapytał, czy ma już napisane zarzuty. “Zadałem mu pytanie, skąd wie, że pisałem zarzuty, skoro nie nadzoruje Katowic i wcześniej nie rozmawialiśmy o tej sprawie – mówił Balas. – Powiedział, że przygotowuje materiały na konferencję, która jutro ma się odbyć”.

Czy Ziobro szykował wielki show?

O tym, że Zbigniew Ziobro mógł szykować wielki medialny show, z Barbarą Blidą jako symbolem zła i korupcji w roli głównej, świadczą jeszcze dwa zdarzenia. Dzień przed operacją telewizja publiczna w programie “Misja specjalna” wyemitowała reportaż o mafii węglowej, będący ewidentną propagandową przygrywką przed serią aresztowań. Trzeba wielkiej naiwności, by uwierzyć, że mógł to być przypadek. Rolą komisji śledczej będzie więc prześledzenie całego mechanizmu współdziałania telewizji publicznej ze służbami specjalnymi i prokuraturą. I wykorzystywania mediów publicznych do propagandy. Drugiej zdarzenie jest zdecydowanie mocniej udokumentowane – otóż przed domem Barbary Blidy czekała dwójka funkcjonariuszy z kamerą. Co mieli nagrywać? Gdyby chcieli dokumentować przeszukanie w domu byłej posłanki, weszliby do środka. Ale oni zostali na zewnątrz ewidentnie po to, by nakręcić scenę, jak agenci ABW prowadzą posłankę, być może skutą, do radiowozu. Po co ABW takie nagranie? Po nic, za to ładnie wygląda w wieczornych “Wiadomościach”. Funkcjonariusze ABW zeznali, że ten film był kręcony na potrzeby telewizji. Czyli kolejnego show. Warto wiedzieć, że tego dnia prokuratura zatrzymała 12 osób. Ale kamera towarzyszyła zatrzymaniu tylko Blidy i byłego posła BBWR. Zdjęcia innych w telewizji nie były potrzebne. Operacja wyglądała więc imponująco. 12 osób zatrzymanych, w tym dwójka polityków. Zbigniew Ziobro mógł zakładać, że tego dnia ogłosi “rozbicie mafii węglowej”, że pokaże film z zatrzymania Blidy, że nazwie ją złodziejką, że będzie miał swój show.

To nie wyszło.

Zamiast opowiadać kolejne kłamstwa dziennikarzom, dzwonił przerażony do Janusza Kaczmarka z krzykiem: “Co robić?”.

Dec
7th
Fri
permalink

Kempa o Blidzie: Presji nie wytrzymują przestępcy

Kempa o Blidzie: Presji nie wytrzymują przestępcy (“GW”, 2007 - 12 -07)


Ostra debata o powołaniu komisji śledczej w sprawie śmierci Barbary Blidy. PO oskarża PiS o stalinowskie metody. PiS: To lewica moralnie odpowiada za tę śmierć

Sejm zajął się wczoraj wnioskiem LiD o powołaniu pierwszej w tym Sejmie komisji śledczej. W uzasadnieniu do projektu uchwały LiD wskazał, że za śmierć Blidy odpowiedzialni są b. premier Jarosław Kaczyński i b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Obydwu nie było wczoraj na sali.

Blida, b. posłanka SLD i minister budownictwa, zastrzeliła się 25 kwietnia, gdy do jej domu w Siemianowicach wkroczyła ABW z nakazem zatrzymania.

Od momentu jej śmierci lewica, ale również PO, nie ma wątpliwości, że zatrzymanie miało być spektakularnym sukcesem rządu PiS w walce z “układem”. W minionej kadencji klub SLD siedem razy bezskutecznie wnioskował o powołanie komisji.

Debata zaczęła się spokojnie. Reprezentujący LiD wicemarszałek Jerzy Szmajdziński odszedł od emocjonalnego tonu. - W tej sprawie są same niejasności. Przez miesiące byliśmy świadkami politycznej obłudy i zwykłego matactwa. Tu już nie chodzi o śmierć jednego człowieka. Tu chodzi o państwo i praworządność - mówił.

I precyzował: - Chcemy ujawnić mechanizm działania prokuratury w ostatnich dwóch latach. Relacje prokuratura - polityka - media. Zamówienie polityczne, a później spektakle medialne, areszty wydobywcze i oskarżanie ludzi na konferencjach prasowych, a w przypadku Barbary Blidy już po jej śmierci, kiedy nie mogła się bronić - wyliczał poseł LiD.

Salę rozgrzał dopiero Tomasz Tomczykiewicz, śląski poseł PO. - Chora ambicja niektórych polityków PiS to przyczyna śmierci pani Blidy - mówił. - Dlaczego tak mocna osoba jak Barbara Blida odebrała sobie życie? My na Śląsku znamy część odpowiedzi. Dwa miesiące przed próbą zatrzymania pani Blidy byliśmy świadkami poniżającego godność ludzką spektaklu medialnego aresztowania i upodlenia b. wiceprezydent Katowic [patrz ramka obok]. To wstrząsające wydarzenie Barbara Blida z pewnością miała w oczach, gdy przyszli do jej domu agenci ABW - mówił poseł.

Głośne okrzyki oburzenia z ław PiS wywołało najmocniejsze zdanie jego wystąpienia: - Takimi metodami rządził PiS poprzez swoich funkcjonariuszy ze Zbigniewem Ziobrą na czele. Stalinizm XXI wieku. Rządzenie poprzez strach.

Tomczykiewicz powiedział, że PO poprze projekt LiD. Chce jednak, by zamiast dziewięciu posłów (tak chciałby LiD), komisja liczyła ich siedmiu.

W imieniu PiS przemawiała b. wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa. Broniła swoich przełożonych z rządu PiS. - Prokuratorzy samodzielnie podjęli decyzję o zatrzymaniu pani Blidy. Ta decyzja nie była podjęta pod dyktando Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego. Żądamy usunięcia tego kłamstwa z projektu uchwały - mówiła Kempa. Twierdziła, że prokuratura miała mocne dowody na udział Blidy w tzw. mafii węglowej.

- Za rządów SLD wiele osób popełniło samobójstwo. Nie wytrzymują presji osoby, które dopuszczają się przestępstw, ale to nie jest wina prokuratorów prowadzących sprawy - powiedziała b. wiceminister.

Gdy stwierdziła, że to lewica jest moralnie odpowiedzialna za śmierć Blidy, krzyki protestu odzywały się z ław LiD. Ale Kempa mówiła coraz głośniej: - Cynicznie oskarża się ludzi, którzy podjęli walkę ze zjawiskiem kapitalizmu politycznego. Ten kapitalizm dzisiaj wraca i chcę, żeby usłyszała to cała Polska! Chcecie stworzyć wrażenie, że wszyscy są winni, tylko nie ci, którzy rozkradali majątek państwa!!! - krzyczała Kempa. Zażądała w imieniu klubu PiS, by komisja zajęła się nie tylko śmiercią Blidy, ale i działalnością mafii węglowej.

LiD zareagował oburzeniem. Tadeusz Iwiński domagał się wykreślenia “haniebnych słów” ze stenogramu, Krystyna Łybacka stwierdziła: - Mieliśmy pokaz nawet nie podłości, ale nikczemności i wyjątkowego cynizmu.

Projekt uchwały o powołaniu komisji skierowano do komisji ustawodawczej. Nieoficjalnie wiadomo, że LiD zgłasza do komisji Ryszarda Kalisza (będzie przewodniczącym), PO - m.in. Grzegorza Dolniaka, PiS - Wojciecha Szaramę.

Sprawa wiceprezydent Katowic

Przypomnianą przez posła Tomczykiewicza sprawę b. wiceprezydent Katowic wiele razy opisywaliśmy. Grażyna S. została zatrzymana półtora miesiąca przed akcją w domu Blidów. O 6 rano przewieziono ją na przesłuchanie, noc spędziła w izbie zatrzymań. Siedziała w zimnej celi bez skarpetek i bez środków higienicznych. Informacja o jej zatrzymaniu trafiła na czołówki lokalnych gazet i serwisów informacyjnych.

Głośno było o liczbie zarzutów, jaką prokuratorzy jej postawili - aż 1600! Według śledczych “miała działać na szkodę miasta w celu osiągnięcia korzyści majątkowej” oraz spowodować straty w wysokości 800 tys. zł. Groziło jej do ośmiu lat więzienia.

Teraz okazuje się, że prokuratura ma kłopot z udowodnieniem, że działalność byłej wiceprezydent wyrządziła miastu jakąkolwiek szkodę. W akcie rozpaczy śledczy powołali kolejnego biegłego, który ma wydać korzystną dla nich opinię. Mimo że śledztwo nie zostało zakończone, zwrócili już jednak pani S. 50 tys. zł kaucji oraz zwolnili zajętą na poczet ewentualnej kary hipotekę mieszkania.

Dec
5th
Wed
permalink

Wniosek LiD o powołanie Komisji Śledczej

Projekt

UCHWAŁA

Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej

z dnia …………….2007 r.

w sprawie powołania Komisji Śledczej do zbadania okoliczności tragicznej śmierci byłej posłanki Barbary Blidy.

Na podstawie art. 111 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz art. 1 i 2 ustawy z dnia 21 stycznia 1999 r. o sejmowej komisji śledczej (Dz. U. Nr 35, poz. 321 z późn. zm.), Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwala co następuje:

Art. 1.

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej powołuje Komisję Śledczą do zbadania okoliczności tragicznej śmierci byłej posłanki Barbary Blidy.

Art. 2.

Do zakresu działania Komisji należy:

  1. wyjaśnienie i zbadanie okoliczności w jakich doszło do tragicznej śmierci byłej posłanki Barbary Blidy;

  2. zbadanie legalności i zgodności z obowiązującymi procedurami czynności przeprowadzanych w domu byłej posłanki Barbary Blidy przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w dniu 25 kwietnia 2007 r.;

  3. ustalenie zakresu odpowiedzialności osób, których zadaniem było właściwe przygotowanie i zapewnienie właściwego przebiegu w dniu 25 kwietnia 2007 r. czynności ABW związanych z osobą byłej posłanki Barbary Blidy;

  4. zbadanie legalności działań Prokuratury w postępowaniu zmierzającym do przedstawienia zarzutów byłej posłance Barbarze Blidzie.

Art. 3.

W skład Komisji wchodzi 9 członków.

Art. 4.

Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Uzasadnienie

W dniu 25 kwietnia 2007 r., o godzinie 6 rano, na polecenie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, do domu byłej posłanki SLD Barbary Blidy wtargnęła ekipa funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, w celu jej zatrzymania. Po przystąpieniu do czynności, na skutek ewidentnych błędów funkcjonariuszy ABW, doszło do tragicznej śmierci posłanki – jak wynika z opinii biegłych popełniła ona samobójstwo.

Barbara Blida była w Polsce osobą powszechnie znaną i szczególnie szanowaną na Śląsku. Jej tragiczna śmierć wywołała oburzenie i gniew. Szeroki rezonans społeczny tej sprawy, a także ujawniane co chwila nowe okoliczności, spowodowały, że zaczęto zadawać liczne pytania o okoliczności tego zdarzenia i podstawy prawne akcji ABW.

Niestety, prokuratura prowadząca postępowanie wyjaśniające, nie potrafi nadal udzielić jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego doszło do tej strasznej tragedii.

Dziś wiemy, że do zatrzymania Barbary Blidy przyczynili się bezpośrednio najważniejsi politycy Prawa i Sprawiedliwości – zarówno premier Jarosław Kaczyński, jak i minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. To właśnie oni, podczas nieformalnych spotkań z udziałem szefa ABW, poprzedzających akcję w domu Barbary Blidy – zaplanowali przeprowadzenie zatrzymania w taki sposób, aby następnie z premedytacją wykorzystywać ten fakt do rozprawienia się z oponentami politycznymi. Planowali jeszcze tego samego dnia odbycie spektakularnej konferencji prasowej, na której zamierzali pokazać materiał filmowy z akcji ABW w Siemianowicach Śląskich.

Prowadzenie tej brudnej gry miało zapewnić Prawu i Sprawiedliwości przewagę nad przeciwnikami politycznymi – przyczyniło się jednak do śmierci człowieka, nieskazitelnego polityka i wieloletniego parlamentarzysty.

Pod powszechnie stawianymi żądaniami wyjaśnień okoliczności, w jakich doszło do śmierci posłanki B. Blidy, a także rzeczywistych motywów jej zatrzymania, dochodzenie wszczęła prokuratura oraz ABW. Są to jednak instytucje nadzorowane zarówno przez premiera, jak i ministra sprawiedliwości. Oznacza to, że władza kontrolowała de facto sama siebie, sama wyjaśniała zgłaszane wątpliwości i określała zakres swojej odpowiedzialności.

W sprawie tragicznej śmierci byłej posłanki na Sejm RP – do dziś nic nie ustalono, pomimo, że w medialnych środkach przekazu wskazywano na szereg nieprawidłowości, zwłaszcza w działaniach funkcjonariuszy ABW, a także na kłamliwe informacje upubliczniane przez przedstawicieli aparatu państwowego.

W lipcu br., ujawniono zapis – pełnej napięcia – rozmowy szefa katowickiej prokuratury apelacyjnej, Tomasza Janeczka i prokuratora Emila Melki – odsuniętego, z niewyjaśnionych powodów, od śledztwa w sprawie Barbary Blidy. Wynika z niego, że – w ocenie prokuratora E. Melki – w sprawie zatrzymania byłej posłanki nie istniały żadne dowody pozwalające przedstawić zarzuty, ani powody jej spektakularnego zatrzymywania.

Sprawę komplikują dodatkowe okoliczności. Jak wynika z zeznań b. Komendanta Głównego Policji – Konrada Kornatowskiego, po śmierci posłanki Minister Sprawiedliwości – Zbigniew Ziobro zlecił bezpośrednio szefowi policji, by zebrał wszystkie przypadki przestępstw, związanych z mafią węglową i przeanalizował je pod kątem ewentualnych związków tragicznie zmarłej – z grupami przestępczymi.

Te fakty bulwersują i oburzają. Przede wszystkim zaś wymagają rzetelnej weryfikacji.

Posłowie Klubu Parlamentarnego SLD, wnioskowali o powołanie komisji śledczej od samego początku. Jednak na skutek arbitralnej decyzji Marszałka Sejmu – Ludwika Dorna, z Prawa i Sprawiedliwości – projekt naszej uchwały w tej sprawie nie został dopuszczony w Sejmie do pierwszego czytania. Stało się tak, pomimo, że powołania komisji chciała większość ugrupowań zasiadających w parlamencie.

Postępowanie najwyższych funkcjonariuszy państwowych, prezesa i członków Rady Ministrów jest sprzeczne z wszelkimi zasadami i napawa niepokojem. Oczekujemy ujawnienia prawdziwych motywów i przesłanek zorganizowania w domu Barbary Blidy akcji funkcjonariuszy ABW.

W naszej ocenie, jednym skutecznym sposobem może być w tym względzie powołanie komisji śledczej, gdyż zarówno prokuratura, jak i ABW – nadal pozostają w sprawie stroną.

W interesie elementarnej sprawiedliwości i uczciwości politycznej jest powołanie sejmowej komisji śledczej dla wyjaśnienia okoliczności tragicznej śmierci posłanki na Sejm RP, Barbary Blidy.

azrael
Oct
6th
Sat
permalink

Ziobro w TV Trwam: SLD winne śmierci Blidy

“Onet” 2007-10-04 

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział w Telewizji Trwam - i powtórzył w nocy w Radiu Maryja - że wobec wykorzystywania samobójstwa Barbary Blidy przez SLD do ataków na prokuraturę, można użyć argumentu, że za jej śmierć “odpowiada środowisko SLD”.
- Można powiedzieć, że za to zdarzenie odpowiada środowisko SLD, które tolerowało relacje pani Blidy z osobami z mafii węglowej. To były fakty powszechnie znane - mówił minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

- I jeżeli sumienie targnęło faktycznie w ten sposób Barbarą Blidą, kiedy przyszli funkcjonariusze, to odpowiedzialność ponoszą ci jej koledzy i koleżanki z SLD, którzy wiedząc, że jest w takich relacjach, tolerowali to, akceptowali i utrzymywali sami tego rodzaju relacje z ludźmi, mówiąc delikatnie podejrzanymi, którzy byli w zainteresowaniu organów ścigania i organów sprawiedliwości. To na nich moralnie za to co się stało, ta odpowiedzialność spada - dodał. Ziobro podkreślił, że wykorzystywanie przez SLD samobójczej śmierci Blidy do walki z prokuraturą, która rzetelnie prowadzi postępowanie w tej sprawie, jest niegodne i nieuczciwe.

- Zupełnie pominę fakt, że za czasów SLD - poleciłem to sprawdzić - w zakładach karnych w Polsce samobójstwo popełniło ponad 300 osób. Też rodzi się pytanie, czy to ich odpowiedzialność i jaka jest odpowiedzialność w takim razie pań i panów posłów SLD za to, co się działo w zakładach karnych, kiedy oni za to odpowiadali - zaznaczył minister.

Szef resortu sprawiedliwości swój pogląd powtórzył w nocy w Radiu Maryja, po tym jak prowadzący program o. Piotr Andrukiewicz powiedział, że dowiedział się o planowanej na czwartek konferencji lidera SLD Wojciecha Olejniczaka nt. wypowiedzi Ziobry. Zakonnik dziwił się, że Olejniczak ogląda TV Trwam.

- No cóż, prawda w oczy kole - ocenił Ziobro. - Jednym słowem pan Olejniczak dowiedział się faktów, które są zebrane przez prokuratorów i w tej chwili usiłuje dalej cynicznie tego rodzaju temat wykorzystywać. Tak jak powiedziałem, skandalem jest zachowanie posłów SLD i środowiska postkomunistycznego, którzy stworzyli mechanizmy korupcyjne w naszym państwie, którzy stworzyli glebę dla korupcyjnych uwikłań i relacji pomiędzy ludźmi polityki, a ludźmi “ciemnego” biznesu i świata przestępczego.

Minister wskazał, że Blida, która znalazła się w sytuacji podejrzeń miała możliwość wyjaśnienia sprawy. - Natomiast stało się inaczej i to obciąża środowisko SLD, że tolerowało tego rodzaju relacje - argumentował Ziobro.

Barbara Blida, b. posłanka SLD i b. minister budownictwa, zastrzeliła się 25 kwietnia, gdy rano do jej domu w Siemianowicach Śląskich z prokuratorskim nakazem rewizji i zatrzymania wkroczyła ABW. Blida miała usłyszeć zarzuty w związku z podejrzeniami o korupcję w handlu węglem.

permalink

Premier: Kłopoty Blidy wynikały z obecności w pewnym środowisku

“GW”  2007-10-05 

Premier Jarosław Kaczyński powiedział w czwartek, że kłopoty b. minister budownictwa i b. posłanki SLD Barbary Blidy wynikały z “obecności w pewnym środowisku”. 

Odniósł się w ten sposób do środowej wypowiedzi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w TV Trwam, który sugerował, że za śmierć Blidy “odpowiada środowisko SLD”.

- Pani Blida była osobą funkcjonującą w pewnym środowisku i te kłopoty, w których się znalazła, te kłopoty, które doprowadziły do targnięcia się na życie, do tej tragedii (…), wynikały z obecności w tym środowisku, środowisku bardzo specyficznym, to trzeba od razu powiedzieć. Sądzę, że to właśnie miał na myśli minister Ziobro - powiedział premier na konferencji prasowej w Kostrzynie nad Odrą.

Jak dodał, słyszał od bardzo wielu osób, także z prawicy, że Blida była “bardzo sympatyczną osobą”. “Gdyby pani Blida w 1989 roku, czy w 1991 zdecydowała się na inną opcję, a miała pewne zalety i pewniej by jej nie odmówiono, to sądzę, że dzisiaj by żyła, tak mi się wydaje” - powiedział J. Kaczyński.

- Minister Ziobro, który bardzo dużo zrobił dla Polski, słyszy tyle ostrych i brutalnych słów, że prosiłbym najpierw ocenić tamte, a dopiero później te - dodał premier.

Barbara Blida zastrzeliła się 25 kwietnia, gdy do jej domu w Siemianowicach Śląskich z prokuratorskim nakazem rewizji i zatrzymania wkroczyła ABW. Blida miała usłyszeć zarzuty w związku z podejrzeniami o korupcję w handlu węglem.

permalink

Sąd: Blida nie żyje, nie ma sprawy

“GW”, 2007-10-05

Katowiccy sędziowie nie sprawdzą, czy decyzja prokuratury o zatrzymaniu byłej posłanki SLD Barbary Blidy była zasadna

- Nie spodziewałem się, nie mam szans, żeby bronić dobrego imienia mamy - mówił wczoraj w katowickim sądzie chwilę po og
łoszeniu orzeczenia Jacek Blida, syn tragicznie zmarłej posłanki.

- A ja się spodziewałem. To gra polityczna, gdyby było po wyborach, może decyzja byłaby inna - komentował Henryk Blida, wdowiec.

Barbara Blida zastrzeliła się 25 kwietnia, gdy funkcjonariusze ABW wkroczyli do jej domu z nakazem rewizji i zatrzymania. Prokuratura chciała Blidzie postawić zarzuty korupcyjne w śledztwie dotyczącym mafii węglowej.

Od dnia śmierci posłanki pojawia się pytanie, czy były podstawy do jej zatrzymania i czy nie była to tylko akcja propagandowa Ministerstwa Sprawiedliwości. Świadczyć o tym może kilka faktów: narada z udziałem premiera przed zatrzymaniem Blidy; przygotowania ABW do nakręcenia filmu z wyprowadzenia Blidy z domu, planowana konferencja w Ministerstwie Sprawiedliwości.


Okoliczności zatrzymania i śmierci Blidy bada łódzka prokuratura.

Gdyby Blida żyła, mogłaby się odwołać

Pełnomocnicy Blidów mec. Leszek Piotrowski i Stanisława Mizdra złożyli w sądzie zażalenie na zatrzymanie, kwestionując jego zasadność.

Ale wczoraj Sąd Rejonowy w Katowicach uznał najpierw, że wyznaczony przez syna posłanki mecenas Leszek Piotrowski nie jest uprawniony do występowania w tej sprawie, bo pełnomocnictwo powinna mu wydać… sama Blida.

Mec. Stanisława Mizdra takie pełnomocnictwo wprawdzie miała, ale sąd uznał, że wobec śmierci posłanki rozpoznanie zażalenia w tej sprawie jest niemożliwe.

- Mam ochotę bluzgać. Nie o taki wymiar sprawiedliwości walczyłam wiele lat temu - mówiła dziennikarzom mec. Piotrowski. - Koniec sprawy - dodał.

Zadowolona była prokuratura. Marta Zawada-Dybek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach: - Sąd podzielił naszą sugestię, że mec. Piotrowski nie był osobą uprawnioną do wniesienia zażalenia na zatrzymanie. Miałby, gdyby miał pełnomocnictwo od Barbary Blidy, a nie jedynie jej syna. Takie są przepisy - stwierdziła.

Jacek Sobczyński, prezes Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, wtórował: - Sąd nie może oceniać zasadności zatrzymania osoby, która już nie żyje.

Przypomnijmy, że opozycja żąda powołania komisji śledczej, która wyjaśni okoliczności tej tragedii. Jak wynika z sondażu CBOS, chce tego nawet większość wyborców PiS.

Tusk: to wyborcza “nekrofilia polityczna”

Kilka godzin później minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zwołał konferencję prasową. Przyniósł wcześniejsze orzeczenia sądu odrzucające zażalenia innych osób na zatrzymania i aresztowania w tzw. aferze węglowej. - Różni sędziowie wydali je na podstawie tego samego materiału dowodowego: zeznań i dokumentów - tych, które były podstawą decyzji o zatrzymaniu pani Blidy - mówił.


Zarzucił też SLD, że partia ta “nie ma moralnych skrupułów, by wykorzystać śmierć Blidy do kampanijnych celów”.

Tymczasem sam Ziobro w środę w Telewizji Trwam o. Rydzyka i w nocy w Radiu Maryja mówił, że “za to zdarzenie [samobójcza śmierć Blidy] odpowiada środowisko SLD, które tolerowało relacje pani Blidy z osobami z mafii węglowej”.

- Zbigniew Ziobro będzie gorzko żałował swoich słów - skomentował szef SLD Wojciech Olejniczak. - To oczywiście bzdura i nieprawda, mamy do czynienia z wielką podłością.

I przypomniał, że parę dni wcześniej sejmowa komisja ds. służb specjalnych skierowała przeciwko Ziobrze zawiadomienie do prokuratury.

Ziobrę wsparł wczoraj premier Kaczyński. - Pani Blida była osobą funkcjonującą w pewnym środowisku, i te kłopoty, w których się znalazła, które doprowadziły do targnięcia się na życie, do tej tragedii, wynikały z obecności w tym środowisku, środowisku bardzo specyficznym. To właśnie miał na myśli minister Ziobro - mówił.

Szef PO Donald Tusk oświadczył, że śmierć Barbary Blidy stała się “orężem w walce politycznej ludzi nieuczciwych i niemoralnych”. Zaliczył do nich liderów SLD i ministra Ziobrę. - Uważam za rzecz wyjątkowo obrzydliwą, kiedy politycy uprawiają taką “nekrofilię polityczną” - mówił Tusk. I dodał: - Jest mi przykro, że minister sprawiedliwości w polskim rządzie ze śmierci Barbary Blidy robi element swojej kampanii wyborczej. Paskudztwo.

 

Aug
26th
Sun
permalink

Prywatne koneksje ABW i sprawa Blidy

Newsweek, 2007 - 08 -26


Na czyją życzliwość w katowickim sądzie liczyli organizatorzy tragicznego w skutkach zatrzymania Barbary Blidy?
Według naszych informacji podczas zamkniętego posiedzenia komisji ds. służb specjalnych były minister spraw wewnętrznych i administracji Janusz Kaczmarek zeznał, że szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bogdan Święczkowski jeszcze przed operacją zatrzymania Barbary Blidy przechwalał się, iż ma gwarancję aresztu dla byłej pani minister. Areszty zatwierdza sąd, więc jak Święczkowski mógł być tego pewien? “Nie po to zmienialiśmy ludzi w sądzie, żeby teraz jej nie aresztowali” - miał stwierdzić szef ABW.

Decyzją ministra Zbigniewa Ziobry prezesem Sądu Okręgowego w Katowicach w lutym tego roku została sędzia Monika Śliwińska. Jej mężem jest kapitan Rafał Śliwiński, od października 2006 roku szef katowickiej delegatury ABW. Śliwiński był zaangażowany w akcję przeciwko Blidzie - jego nazwisko pada np. w protokołach z przesłuchań prokuratorów zaangażowanych w śledztwo. Prokurator Tomasz Balas mówił np. o naradzie w grudniu 2006 roku w Warszawie, na której byli Śliwiński i Święczkowski.

Sędzia Monika Śliwińska zaczynała jako sędzia Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Także w Sosnowcu szlify prokuratorskie zdobywał Święczkowski.

Przesłaliśmy sędzi Śliwińskiej następujące pytania: Czy zna osobiście szefa ABW? Kiedy jej mąż poznał Święczkowskiego? Czy przed akcją w sprawie Blidy pani sędzia rozmawiała na ten temat ze Święczkowskim, swoim mężem lub jakimkolwiek innym przedstawicielem organów ścigania?

Sędzia Śliwińska nie odpowiedziała na pytania “Newsweeka”. Przysłała za to oświadczenie: “Oświadczam, że wszelkie przypadki włączenia mojej osoby w doraźne rozgrywki polityczne uważam za zachowania niegodne.Sądzę, że swoją uczciwą pracą i postawą zdobyłam zaufanie kolegów i współpracowników i zasłużyłam na ich szacunek i dlatego sprzeciwiam się wykorzystywaniu mojego dobrego imienia i manipulowaniu faktami w działaniach politycznych, w których nie zamierzam uczestniczyć”. Jakie fakty zostały zmanipulowane? Tego nie napisała.