“Gazeta Wyborcza”, 2007-08-22 Gdyby nie Barbara Kmiecik, prokuratura nie miałaby żadnych dowodów na to, że Barbara Blida była
zamieszana w mafię węglową 
Popełniła samobójstwo, gdy do jej domu wkroczyło ABW. Przed drzwiami czekał już kamerzysta. Wcześniej min. Ziobro miał zapewniać premiera, że są podstawy do zatrzymania byłej posłanki SLD. Barbara Blida został zatrzymana 25 kwietnia w swoim domu w Siemianowicach Śląskich, miały jej zostać przedstawione zarzuty korupcji. W trakcie akcji ABW była minister budownictwa popełniła samobójstwo. Okoliczności tej tragedii wyjaśnia prokuratura w Łodzi. Sprawdza nie tylko błędy służb specjalnych, ale także zasadność zatrzymania Blidy.
Opozycja nie wierzy, że kierowana przez Zbigniewa Ziobrę prokuratura wyjaśni tę sprawę. Domaga się powołania komisji śledczej. Tuż po samobójstwie Blidy minister Ziobro zapewniał bowiem w Sejmie, że nie interesował się śledztwem przeciwko byłej posłance SLD, szczegóły poznał dopiero po jej śmierci. Jarosław Kaczyński przyznał jednak, że przed zatrzymaniem Blidy odbyła się narada z Ziobrą oraz szefami ABW i MSWiA, na której ustalono, że akcja ma odbyć się kulturalnie. - Nie chciałem, by wzorem gangsterów była skuwana kajdankami, czy rzucana na ziemię - powiedział premier w wywiadzie dla “Wprost”.
Ponadto Janusz Kaczmarek, zdymisjonowany szef MSWiA, ujawnił, że na tej naradzie Ziobro przechwalał się, że ma materiał, który spowoduje „rozbicie lewicowego układu, zatrzymanie Blidy i »wyjście « na innych polityków lewicy, w tym Leszka Millera”. Minister Ziobro miał zapewniać premiera, że są podstawy do zatrzymania byłej posłanki SLD. - Ja tłumaczyłem mu, że nie ma dowodów winy Blidy - mówił Kaczmarek.
Prokuratura zapewnia, że miała podstawy do przedstawienia zarzutów. - Opieraliśmy się głównie na zeznaniach świadków i zabezpieczonych dokumentach - przekonuje Tomasz Tadla, rzecznik katowickiej prokuratury.
Postanowiliśmy sprawdzić, co prokuratorzy mieli na Blidę.
O łapówce mówi tylko Kmiecik,
Zając słyszał od niej
Kluczowe były zeznania Barbary Kmiecik, śląskiej bizneswoman zwanej “Alexis polskiego górnictwa”, wieloletniej przyjaciółki Blidy. Kmiecik poszła na współpracę z ABW i przyznała, że płaciła prezesom spółek węglowych za intratne kontrakty na sprzedaż węgla wysokoenergetycznego. W nagrodę wyszła na wolność.
Według Kmiecik w interesach pomagała jej Blida. W 1997 r. miała jej pomóc przekupić Zbigniewa B., prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej. Z powodu długów spółka zerwała bowiem współpracę z Kmiecikową, ona zaś liczyła, że prezes za 80 tys. zł łapówki umorzy jej dług. Pieniądze miała wręczyć prezesowi zaprzyjaźniona z nim Blida.
“Pieniądze były opakowane w szarą kopertę. Miałam zwyczaj dawania pieniędzy w kopercie. Pamiętam na pewno, że pieniądze nie były przeliczane przez Basię. Miałam do niej stuprocentowe zaufanie. Ona nic z tego nie miała, przynajmniej ja nic o tym nie wiem” - zeznała Kmiecik.
Prezes RSW stanowczo zaprzeczył, by brał kiedykolwiek łapówkę. Prokuratura sprawdziła, że RSW nie umorzyła długów Kmiecik. Ona jednak wciąż zapewniała śledczych, że łapówkę dała. “Żaliłam się Basi, że przekazałam pieniądze, a nic za to nie otrzymałam. Barbara powiedziała, że nie wie, co się stało i że jest jej wstyd za prezesa B. Określała go nieparlamentarnie” - zeznała “Alexis”.
Przesłuchiwany w Łodzi prokurator Tomasz Balas przyznał, że to właśnie zeznania Kmiecik przesądziły o tym, że 24 kwietnia wydał nakaz zatrzymania byłej posłanki SLD. Tłumaczył, że wiarygodność słów “Alexis” potwierdziła dokumentacja finansowa jej firmy, która rzeczywiście miała problemy z rozliczeniem się z RSW. Sekretarki i kierowcy Kmiecik potwierdzili też bliskie relacje łączące szefową z Blidą. Nie wiedzieli jednak, czy Blida przekazała łapówkę szefowi spółki węglowej. O łapówce miał słyszeć tylko Ryszard Zając, były poseł SLD. Przyznał, że powiedziała mu o tym… “Alexis”.
- Uważaliśmy, że pani Kmiecik nie miała interesu, by kłamać i bezpodstawnie pomawiać swoją przyjaciółkę. Wyrażała się o niej bardzo ciepło, serdecznie. Bardzo często podkreślała, że choć często finansowała w jakiś sposób Barbarę Blidę, to niczego od niej w zamian nie oczekiwała. To wszystko, jeśli chodzi o stronę dowodową - tłumaczył w Łodzi prokurator Balas.
Profesor Zbigniew Hołda, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, mówi, że bazując na takim materiale dowodowym, nie odważyłby się przedstawić Blidzie zarzutu przekazania łapówki. Miałby wątpliwości co do wiarygodności zeznań Kmiecikowej. - Co prawda potwierdziła, że doszło do przestępstwa, ale miała interes, żeby takie zeznania złożyć. Do tego nie można było podejść bezkrytycznie - tłumaczy prof. Hołda.
Dom w Szczyrku, podróże, kosmetyki
- zarzutu nie było
Prokuratura zastanawiała się także, czy przedstawić Blidzie zarzut przyjmowania łapówek. Tomasz Janeczek, szef Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, sugerował nawet prowadzącym śledztwo, by zrobili to od razu po zatrzymaniu byłej posłanki. Kmiecikowa zeznała bowiem, że płaciła za wyjazdy Blidy m.in. do Austrii i Włoch, kupowała jej kosmetyki, ubrania, pożyczyła mercedesa i sfinansowała remont jej domu w Szczyrku. W sumie miała jej dać 700 tys. zł.
Prokurator Balas jednak zeznał, że on i jego koledzy zaangażowani w śledztwo przeciwko mafii węglowej mieli tu wątpliwości. Chcieli je rozwiać po zatrzymaniu byłej posłanki. - W trakcie przesłuchania miały jej zostać okazane pewne dokumenty związane z przebudową domu w Szczyrku - mówi Balas.
Z naszych informacji wynika, że owym dokumentem była podpisana w 1998 r. umowa o sfinansowaniu przez “Alexis” wykończenia basenu w willi Blidy i faktury opiewające na ponad 100 tys. zł. W zamian Blida deklarowała, że przez dziesięć lat będzie wynajmowała Kmiecik pokój.
Dlaczego Kmiecik wspierała przyjaciółkę? Twierdziła, że w zamian Blida miała lobbować na rzecz jej firmy.
Kilka dni przed zatrzymaniem Blidy Janusz Steinhoff, wicepremier w rządzie AWS, i Jerzy Markowski, były senator SLD i wiceminister handlu, przyznali, że posłanka interweniowała u nich w sprawie Kmiecikowej. - Z formalnego punktu widzenia Basia miał do tego prawo, jednak na jej miejscu bym tego nie zrobił. Kmiecikowa nie była szarym obywatelem, który prosił o interwencję, lecz przyjaciółką, która miała interes w załatwieniu konkretnych spraw - powiedział “Gazecie” Markowski.
Prokuratorom zeznał, że w 1995 r. został wezwany do gabinetu Blidy, która w rządowej hierarchii stała od niego wyżej. Rozmowa dotyczyła wprowadzonych przez Markowskiego przepisów wykluczających z rynku pośredników handlu węglem, co uderzało przede wszystkim w “Alexis”, która z tego żyła. - Blida powiedziała mi, że takie rozwiązanie nie podoba się pani Kmiecik. Stanowiska jednak nie zmieniłem - tłumaczył Markowski.
Podczas przesłuchań “Alexis” wielokrotnie zastrzegała, że finansowania Blidy nie traktowała jako korupcji, lecz co najwyżej formę mecenatu. “Nawet jeżeli przyjaźń ze znanym politykiem nie przynosiła korzyści w postaci załatwienia sprawy czy kontraktu, to była ona potencjalną możliwością użycia wpływu tego polityka przeciwko danemu organizmowi gospodarczemu. W naszej branży to było bardzo ważne” - tłumaczyła śledczym.
Leszek Piotrowski, pełnomocnik rodziny Blidów, jest przekonany, że zarzut przekazania łapówki nie utrzymałby się przed żadnym niezawisłym sądem. - Nie było żadnego namacalnego dowodu, że przekazała komukolwiek pieniądze. To było nic innego jak polityczna próba upokorzenia działaczki lewicy - mówi adwokat.
O finansowaniu Blidy przez Kmiecik i lobbowaniu na rzecz jej firmy Piotrowski nie chce się wypowiadać: - Taki zarzut w ogóle nie został sporządzony, więc dla mnie ten wątek nie istnieje.
Po samobójstwie Blidy śledztwo przeciwko niej zostało umorzone. Zarzuty przedstawiono wyłącznie prezesom spółek węglowych, którzy mieli brać pieniądze od “Alexis”.