“Gazeta Wyborcza”, 2007-07-06, autor Piotr Czuchnowski
“Gazeta” ma kopie protokołów przesłuchań członków prokuratorskiej grupy śledczej z Katowic, która od stycznia do kwietnia tego roku prowadziła śledztwo w sprawie mafii węglowej.
Jednym z efektów śledztwa była decyzja o zatrzymaniu przez ABW Barbary Blidy - byłej posłanki SLD, minister budownictwa w rządzie Leszka Millera. 25 kwietnia, gdy ABW o 6 rano wkroczyła do jej domu w Siemianowicach, Blida postrzeliła się śmiertelnie z pistoletu.
Okoliczności śmierci bada prokuratura w Łodzi. W czerwcu przesłuchała m.in. prokuratorów prowadzących śledztwo przeciwko byłej minister.
Z ich zeznań wynika, że sprawa cieszyła się ogromnym zainteresowaniem przełożonych, również ze względu na wątki polityczne.
“Pani Kmiecik nie miała interesu kłamać”
Grupa prowadząca śledztwo o sygnaturze Ds. 25/06 powstała w styczniu. Jej szefem został Tomasz Balas, prokurator Prokuratury Okręgowej w Katowicach. To on podpisał nakaz dla ABW, by Blidę zatrzymać i przeszukać jej dom.
Wątek domniemanej korupcji Blidy i polityków SLD prowadziło troje podlegających mu asesorów. Opierali się na zezaniach Barbary Kmiecik, śląskiej potentatki w handlu węglem, oraz Ryszarda Zająca, kiedyś posła Sojuszu, który w ostatnich latach oskarżał dawnych kolegów o korupcję, nie przedstawiając dowodów. W śledztwie Zając powtarzał oskarżenia, wymieniając znanych polityków SLD - oprócz Blidy, Krzysztofa Janika, Aleksandra Kwaśniewskiego, Danutę Waniek, Zbigniewa Siemiątkowskiego.
Z protokołu przesłuchania Balasa 19 czerwca:
“Piotr Wolny prowadził wątki dotyczące korupcji w sektorze górniczym, mam tutaj na myśli wręczanie korzyści majątkowych przez p. Barbarę Kmiecik członkom zarządu czy też przedstawicielom spółek węglowych. (…) Druga grupa zagadnień była związana z nieprawidłowościami w funkcjonowaniu szeroko pojętej Lewicy czy przedstawicieli SLD i tymi grupami zagadnień zajmował się Sebastian Głuch. Koleżanka Małgorzata Kaczmarczyk- Suchan miała w swoim umownym referacie sprawę dot. finansowania przez Barbarę Kmiecik domu należącego do pani Barbary Blidy, finansowanie jej wyjazdów zagranicznych, kwestie użyczania jej samochodu celem wyjazdu do Warszawy i obdarowywanie jej upominkami typu ubrania czy perfumy” - zeznał prokurator Balas.
Dlaczego podpisał nakaz zatrzymania Blidy?
“Uznałem, że istnieją dowody na to, że co najmniej pośredniczyła ona w przekazaniu kwoty 80 tys. zł. ówczesnemu prezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej, Zbigniewowi Baranowskiemu. Kwota 80 tys. zł. została przekazana p. Barbarze Blidzie przez Barbarę Kmiecik i miała stanowić rekompensatę za umorzenie przez RSW odsetek Agencji Handlowej Barbary Kmiecik”.
Balas dodaje: “Jeśli chodzi o podstawy dowodowe tego zarzutu to bazowaliśmy na zeznaniach Kmiecik. (…) Uważaliśmy, że pani Kmiecik nie miała interesu kłamać i bezpodstawnie pomawiać swoją przyjaciółkę, gdy podczas zeznań wyrażała się o niej ciepło i serdecznie”.
Poza zeznaniami Kmiecik śledczy mieli jeszcze poszlaki - m.in relacje pracowników firmy Kmiecik, którzy często widywali tam Blidę. Balas nie mówi - i nie jest o to pytany - czy w efekcie przekazania pieniędzy Baranowskiemu doszło do umorzenia należności Kmiecik wobec spółki węglowej.
Według Balasa po zatrzymaniu Blidy rozważano skonfrontowanie Blidy, Kmiecik i Baranowskiego (oboje dostali pisemne wezwania). Prokuratorzy planowali też, że przesłuchają Blidę w sprawie przebudowy jej domu w Szczyrku, ale “mieli wątpliwości, czy powinni w tej sprawie postawić Blidzie zarzuty”.
Akcja miała się zacząć 25 kwietnia rano. Po zatrzymaniu Blidy w jej domu ABW miała poszukać dokumentów, m.in dotyczących willi w Szczyrku. A od godz. 9.00 miało się zacząć przesłuchanie byłej minister w prokuraturze.
Balas mówi też, że polecił ABW odebranie Blidzie paszportu. Nie odpowiada jasno na pytanie, czy w grę wchodził areszt. Wszyscy członkowie grupy śledczej twierdzą, że zatrzymanie było potrzebne, aby Blida nie była w stanie porozumieć się z Kmiecik i Baranowskim.
“Dobrodziejstwo niekaralności” dla Kmiecik
W przesłuchaniach parokrotnie jest mowa o notatce, którą grupa prokuratorska napisała 18 kwietnia (tydzień przed akcją u Blidy), wyliczając osoby, którym należy postawić zarzuty. Wśród nich była Kmiecik - główny świadek oskarżenia.
Na notatce widnieje odręczny dopisek szefa Prokuratury Okręgowej Krzysztofa Błacha: “Nie podzielam stanowiska co do podstaw przedstawienia B. Kmiecik zarzutu. W mej ocenie korzysta ona z przywileju par. 6 art. 229” - napisał Błach. Oznacza to, że kierownictwo prokuratury chciało, by w zamian za obciążające innych zeznania Kmiecik nie odpowiadała za korupcję.
Przyznaje to prokurator Tomasz Tadla, naczelnik wydziału śledczego i rzecznik katowickiej prokuratury, również przesłuchiwany w łódzkim śledztwie:
“Zastanawialiśmy się, czy Barbara Kmiecik zasługuje za swoją postawę na dobrodziejstwo niekaralności za wręczanie łapówek ” - zeznał Tadla 13 czerwca.
Pozaprawny moment zawahania
“Zarówno ja, jak i Piotr Wolny i Sebastian Głuch byliśmy zgodni, że istnieją podstawy prawne i faktyczne, aby dokonać zatrzymania p. Blidy - zeznaje prokurator Balas. - Miałem jednak wątpliwości natury ogólnospołecznej, że po dokonaniu zatrzymania podniesione zostanie publicznie czy to przez jej kolegów z organizacji lewicowych czy też przez inne środowiska, że po raz kolejny prokuratura staje się narzędziem walki politycznej. Tą wątpliwością podzieliłem się ze swoimi przełożonymi, którzy zwrócili mi uwagę, że przede wszystkim jestem prawnikiem i mam postępować tak, jak to wynika z przepisów. Mój dylemat był dylematem pozaprawnym. Był to moment zawahania”.
Według Balasa “jedyną osobą z naszego grona, która nie chciała zatrzymywać Blidy, była Małgosia Kaczmarczyk-Suchan, która można, powiedzieć generalnie, przestraszyła się reakcji opinii publicznej na zatrzymanie Blidowej”.
Jednak z zeznań asesora Głucha (11 czerwca) wynika, że Balas również nie chciał zatrzymania Blidy.
Głuch: “Nie było zgody wśród nas w kwestii zatrzymań. Ja stałem na stanowisku, że należy zatrzymać wszystkie osoby, którym będą przedstawione zarzuty. Stanowisko przeciwne wyrażała prok. Suchan oraz prok. Balas. (…) Problem dotyczący podjęcia decyzji w sprawie zatrzymania sprowadzał się głównie do obawy o wydźwięk i konsekwencje medialne związane z faktem, że Blida była znanym i cenionym politykiem. (…) Prok. Balas był zwolennikiem doręczenia p. Blidzie wezwania do stawiennictwa w charakterze podejrzanej”.
Ostatecznie decyzję o zatrzymaniu podpisał Balas.
Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan pozostała przy swoim zdaniu. “Byłam bardzo przejęta tymi zatrzymaniami w świetle tego, co się ostatnio dzieje w mediach, gdzie z każdego zatrzymania potrafi się robić przedstawienie, chciałam dokładnie to wszystko rozważyć - zeznała 20 czerwca Kaczmarczyk- Suchan. - Chcieliśmy normalnie prowadzić śledztwo (…). W moich obawach tym, kto miał wykorzystać naszą pracę, miały być media, politycy”.
Prokurator Balas opowiada, jak dowiedział się o tragedii w domu Blidy:
“25 kwietnia przyjechałem do pracy ok. 6 rano. O godz. 6.20 zadzwonił do mnie Naczelnik Cichy [Michał, szef Wydziału Postępowań Karnych ABW w Katowicach] albo jego zastępca Grzegorz Hodurek. Jedna z tych osób powiedziała, że są pewne problemy dotyczące zatrzymania Blidy. (…) Usłyszałem, że pani Blida postrzeliła się. (…) Ta informacja mną wstrząsnęła. Przypomniałem sobie o swoich wątpliwościach. Nawet stwierdziłem, że miałem nosa, że coś może się wydarzyć”.
“Nadzwyczajne zainteresowanie przełożonych”
Sprawa Ds. 26/05 cieszyła się szczególnym zainteresowaniem kierownictwa katowickiej prokuratury. Czwórka prokuratorów potwierdza, że przynajmniej raz w tygodniu odbywały się w tej sprawie spotkania.
Kaczmarczyk-Suchan: “Jeśli chodzi o przełożonych, którzy brali udział w tych spotkaniach, to prawie zawsze był prok. Marek Wójcik (z-ca prok. okręgowego), a czasem pojawiali się inni - prok. okręgowy Krzysztof Błach, prok. apelacyjny Tomasz Janeczek , prok. Piotr Gojny”.
W kwietniu kierownictwo chciało już wiedzieć, kto będzie zatrzymany. Prok. Balas zeznaje:
“Były pewne rozbieżności co do oceny materiału dowodowego między nami a przełożonymi. Dotyczyło to kwestii związanych z przedstawieniem zarzutów i zatrzymaniami. Kierownictwo uważało, że wszystkie osoby powinny być zatrzymane”.
Pytany, czy odczuwał naciski kierownictwa, Balas mówi: “W ramach struktury prokuratorskiej nikt tych nacisków nie wywierał. Natomiast samo zainteresowanie sprawą ze strony przełożonych, ilość spotkań i rozmów, było rzeczą nadzwyczajną, niespotykaną w innych sprawach, może za wyjątkiem Orlenu. Odniosłem wrażenie, że prokurator okręgowy stara się nas kontrolować”.
Prokurator Wolny pytany, który z szefów naciskał, by przyśpieszyć śledztwo:
“Właściwie całe kierownictwo, od Prokuratora Okregowego i jego zastępcy do Prokuratora Apelacyjnego i jego zastępcy, którzy nie byli zadowoleni z efektów śledztwa (…). Zainteresowanie przełożonych nie koncentrowało się wyłącznie na wątku węglowym, a dotyczyło też pozostałych wątków, czyli ewentualnej korupcji politycznej”.
Balas opowiada, że trzy dni przed zatrzymaniem Blidy, spotkał się z Głuchem:
“W niedzielę w Siemianowicach Śląskich, w parku na rowerach (…) zapytałem po raz kolejny Sebastiana, czy jest przekonany do zatrzymania Blidy, a on powiedział, że tak. Powiedziałem mu, że to jest najważniejsze. Moje pytanie wynikało stąd, że odniosłem wrażenie, że jako asesorzy mogą się bać podjąć pewne decyzje, które mogłyby rzutować na ich dalszy byt zawodowy”.
“Najdziwniejsze jest to, że ABW termin zatrzymania znało”
Szefowie katowickiej prokuratury narzucili prokuratorom prowadzącym termin zatrzymania Blidy i pozostałych podejrzanych. Balas zeznaje:
“Termin nie był wynikiem naszej inicjatywy. W tygodniu poprzedzającym ten, w którym nastąpiła realizacja [zatrzymania], do mojego pokoju przyszedł prok. Wójcik [Marek, naczelnik Wydziału Śledczego], zawołałem pozostałych referentów sprawy na jego życzenie i wyraził to takimi słowami: prok. okręgowy Krzysztof Błach chciałby, aby ta realizacja miała miejsce 24 lub 25 kwietnia.(…) Jedyną rzeczą, która gdzieś tam człowieka dotknęła, jest fakt, że ktoś przychodzi i proponuje termin”.
Wolny o terminie zatrzymania Blidy powiadomił funkcjonariuszy ABW:
“Konkretnie Grzegorza Hodurka, polecając mu przygotowanie operacji zatrzymania.(…) Najdziwniejsze jest to, że ABW termin zatrzymania znało.(…) Nie przywiązywałem wagi do tych rozmów, uznając ten termin zatrzymania za narzucony odgórnie (…). Termin zatrzymania powinien ustalać prowadzący śledztwo funkcjonariusz ABW z prokuratorem referentem. Tymczasem termin zatrzymania ustalili przełożeni, a nie referenci śledztwa”.
Już wcześniej ABW sprawę traktowała priorytetowo. Balas zeznaje, że po utworzeniu grupy śledczej uczestniczył w Warszawie w naradzie z kierownictwem ABW, gdzie obiecano mu pomoc Agencji. Gdy miało dojść do zatrzymania, na Śląsku zjawił się wiceszef ABW Grzegorz Ocieczek. W domu Blidy był o 7.30 rano- godzinę po śmiertelnym strzale byłej minister.
Grzegorza Ocieczka ściągnął do ABW szef tajnych służb Bogdan Święczkowski.Obaj należą do zaufanych ludzi ministra Ziobry. Łączy ich także to, że poprzednio byli prokuratorami w Katowicach, co ułatwiało im współpracę z prokuraturą okręgową. Ocieczek znał sprawę Blidy, bo jako szef prokuratury rejonowej Katowice-Zachód prowadził dwa lata wcześniej postępowanie dotyczące przebudowy jej domu w Szczyrku. Wtedy to śledztwo umorzył.
Miała być konferencja Ziobry?
“Około tygodnia-dwóch przed realizacją pojawiła się plotka, że może pojawić się na Śląsku sam Minister Ziobro właśnie w tej sprawie”- zeznaje prokurator Balas pytany, dlaczego przełożonym zależało na tym właśnie terminie zatrzymania.
I dalej: “Nie mogę wykluczyć, że w czasie rozmowy z referentami i przełożonymi podniosłem argument, że zatrzymanie to zostanie wykorzystane w sposób propagandowy przez kierownictwo prokuratury. Chodzi o konferencję prasową z udziałem Ministra i zcy prok. Okręgowego”.
Na pytanie, skąd ma takie przypuszczenia, Balas odpowiada:
“Na podstawie doświadczenia życiowego i praktyki funkcjonowania prokuratury obecnie. Widziałem kilka konferencji prasowych z udziałem Ministra bądź jego zastępców, na których tego typu zatrzymania były eksponowane”.
Balas zeznał też, że wieczorem przed zatrzymaniem Blidy zadzwonił do niego Jarosław Hołda, dawny kolega pracujący teraz w Prokuraturze Krajowej:
“Zapytał, czy mam już napisane zarzuty . Zadałem mu pytanie, skąd wie, że pisałem zarzuty, skoro nie nadzoruje Katowic i wcześniej nie rozmawialiśmy o tej sprawie. Powiedział, że przygotowuje materiały na konferencję, która jutro ma się odbyć”.
W dopisku uzupełniającym protokół z przesłuchania Balas wraca do swoich obaw przed propagandowym wykorzystaniem akcji:
“W rozmowie z moim przełożonym Markiem Wójcikiem użyłem b. mocnego sformułowania, że w związku z tym zatrzymaniem może zostać zrobiony szoł medialny. Miałem na myśli kierownictwo prokuratury lub kierownictwo resortu. Wójcik powiedział wtedy, że są to kwestie poza mną na które nie mam wpływu”.
Źródło: Gazeta Wyborcza