Sprawa Barbary Blidy RSS

Sprawa Barbary Blidy

Archive

Oct
6th
Sat
permalink

Ziobro w TV Trwam: SLD winne śmierci Blidy

“Onet” 2007-10-04 

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro powiedział w Telewizji Trwam - i powtórzył w nocy w Radiu Maryja - że wobec wykorzystywania samobójstwa Barbary Blidy przez SLD do ataków na prokuraturę, można użyć argumentu, że za jej śmierć “odpowiada środowisko SLD”.
- Można powiedzieć, że za to zdarzenie odpowiada środowisko SLD, które tolerowało relacje pani Blidy z osobami z mafii węglowej. To były fakty powszechnie znane - mówił minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

- I jeżeli sumienie targnęło faktycznie w ten sposób Barbarą Blidą, kiedy przyszli funkcjonariusze, to odpowiedzialność ponoszą ci jej koledzy i koleżanki z SLD, którzy wiedząc, że jest w takich relacjach, tolerowali to, akceptowali i utrzymywali sami tego rodzaju relacje z ludźmi, mówiąc delikatnie podejrzanymi, którzy byli w zainteresowaniu organów ścigania i organów sprawiedliwości. To na nich moralnie za to co się stało, ta odpowiedzialność spada - dodał. Ziobro podkreślił, że wykorzystywanie przez SLD samobójczej śmierci Blidy do walki z prokuraturą, która rzetelnie prowadzi postępowanie w tej sprawie, jest niegodne i nieuczciwe.

- Zupełnie pominę fakt, że za czasów SLD - poleciłem to sprawdzić - w zakładach karnych w Polsce samobójstwo popełniło ponad 300 osób. Też rodzi się pytanie, czy to ich odpowiedzialność i jaka jest odpowiedzialność w takim razie pań i panów posłów SLD za to, co się działo w zakładach karnych, kiedy oni za to odpowiadali - zaznaczył minister.

Szef resortu sprawiedliwości swój pogląd powtórzył w nocy w Radiu Maryja, po tym jak prowadzący program o. Piotr Andrukiewicz powiedział, że dowiedział się o planowanej na czwartek konferencji lidera SLD Wojciecha Olejniczaka nt. wypowiedzi Ziobry. Zakonnik dziwił się, że Olejniczak ogląda TV Trwam.

- No cóż, prawda w oczy kole - ocenił Ziobro. - Jednym słowem pan Olejniczak dowiedział się faktów, które są zebrane przez prokuratorów i w tej chwili usiłuje dalej cynicznie tego rodzaju temat wykorzystywać. Tak jak powiedziałem, skandalem jest zachowanie posłów SLD i środowiska postkomunistycznego, którzy stworzyli mechanizmy korupcyjne w naszym państwie, którzy stworzyli glebę dla korupcyjnych uwikłań i relacji pomiędzy ludźmi polityki, a ludźmi “ciemnego” biznesu i świata przestępczego.

Minister wskazał, że Blida, która znalazła się w sytuacji podejrzeń miała możliwość wyjaśnienia sprawy. - Natomiast stało się inaczej i to obciąża środowisko SLD, że tolerowało tego rodzaju relacje - argumentował Ziobro.

Barbara Blida, b. posłanka SLD i b. minister budownictwa, zastrzeliła się 25 kwietnia, gdy rano do jej domu w Siemianowicach Śląskich z prokuratorskim nakazem rewizji i zatrzymania wkroczyła ABW. Blida miała usłyszeć zarzuty w związku z podejrzeniami o korupcję w handlu węglem.

permalink

Premier: Kłopoty Blidy wynikały z obecności w pewnym środowisku

“GW”  2007-10-05 

Premier Jarosław Kaczyński powiedział w czwartek, że kłopoty b. minister budownictwa i b. posłanki SLD Barbary Blidy wynikały z “obecności w pewnym środowisku”. 

Odniósł się w ten sposób do środowej wypowiedzi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w TV Trwam, który sugerował, że za śmierć Blidy “odpowiada środowisko SLD”.

- Pani Blida była osobą funkcjonującą w pewnym środowisku i te kłopoty, w których się znalazła, te kłopoty, które doprowadziły do targnięcia się na życie, do tej tragedii (…), wynikały z obecności w tym środowisku, środowisku bardzo specyficznym, to trzeba od razu powiedzieć. Sądzę, że to właśnie miał na myśli minister Ziobro - powiedział premier na konferencji prasowej w Kostrzynie nad Odrą.

Jak dodał, słyszał od bardzo wielu osób, także z prawicy, że Blida była “bardzo sympatyczną osobą”. “Gdyby pani Blida w 1989 roku, czy w 1991 zdecydowała się na inną opcję, a miała pewne zalety i pewniej by jej nie odmówiono, to sądzę, że dzisiaj by żyła, tak mi się wydaje” - powiedział J. Kaczyński.

- Minister Ziobro, który bardzo dużo zrobił dla Polski, słyszy tyle ostrych i brutalnych słów, że prosiłbym najpierw ocenić tamte, a dopiero później te - dodał premier.

Barbara Blida zastrzeliła się 25 kwietnia, gdy do jej domu w Siemianowicach Śląskich z prokuratorskim nakazem rewizji i zatrzymania wkroczyła ABW. Blida miała usłyszeć zarzuty w związku z podejrzeniami o korupcję w handlu węglem.

permalink

Sąd: Blida nie żyje, nie ma sprawy

“GW”, 2007-10-05

Katowiccy sędziowie nie sprawdzą, czy decyzja prokuratury o zatrzymaniu byłej posłanki SLD Barbary Blidy była zasadna

- Nie spodziewałem się, nie mam szans, żeby bronić dobrego imienia mamy - mówił wczoraj w katowickim sądzie chwilę po og
łoszeniu orzeczenia Jacek Blida, syn tragicznie zmarłej posłanki.

- A ja się spodziewałem. To gra polityczna, gdyby było po wyborach, może decyzja byłaby inna - komentował Henryk Blida, wdowiec.

Barbara Blida zastrzeliła się 25 kwietnia, gdy funkcjonariusze ABW wkroczyli do jej domu z nakazem rewizji i zatrzymania. Prokuratura chciała Blidzie postawić zarzuty korupcyjne w śledztwie dotyczącym mafii węglowej.

Od dnia śmierci posłanki pojawia się pytanie, czy były podstawy do jej zatrzymania i czy nie była to tylko akcja propagandowa Ministerstwa Sprawiedliwości. Świadczyć o tym może kilka faktów: narada z udziałem premiera przed zatrzymaniem Blidy; przygotowania ABW do nakręcenia filmu z wyprowadzenia Blidy z domu, planowana konferencja w Ministerstwie Sprawiedliwości.


Okoliczności zatrzymania i śmierci Blidy bada łódzka prokuratura.

Gdyby Blida żyła, mogłaby się odwołać

Pełnomocnicy Blidów mec. Leszek Piotrowski i Stanisława Mizdra złożyli w sądzie zażalenie na zatrzymanie, kwestionując jego zasadność.

Ale wczoraj Sąd Rejonowy w Katowicach uznał najpierw, że wyznaczony przez syna posłanki mecenas Leszek Piotrowski nie jest uprawniony do występowania w tej sprawie, bo pełnomocnictwo powinna mu wydać… sama Blida.

Mec. Stanisława Mizdra takie pełnomocnictwo wprawdzie miała, ale sąd uznał, że wobec śmierci posłanki rozpoznanie zażalenia w tej sprawie jest niemożliwe.

- Mam ochotę bluzgać. Nie o taki wymiar sprawiedliwości walczyłam wiele lat temu - mówiła dziennikarzom mec. Piotrowski. - Koniec sprawy - dodał.

Zadowolona była prokuratura. Marta Zawada-Dybek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach: - Sąd podzielił naszą sugestię, że mec. Piotrowski nie był osobą uprawnioną do wniesienia zażalenia na zatrzymanie. Miałby, gdyby miał pełnomocnictwo od Barbary Blidy, a nie jedynie jej syna. Takie są przepisy - stwierdziła.

Jacek Sobczyński, prezes Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, wtórował: - Sąd nie może oceniać zasadności zatrzymania osoby, która już nie żyje.

Przypomnijmy, że opozycja żąda powołania komisji śledczej, która wyjaśni okoliczności tej tragedii. Jak wynika z sondażu CBOS, chce tego nawet większość wyborców PiS.

Tusk: to wyborcza “nekrofilia polityczna”

Kilka godzin później minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zwołał konferencję prasową. Przyniósł wcześniejsze orzeczenia sądu odrzucające zażalenia innych osób na zatrzymania i aresztowania w tzw. aferze węglowej. - Różni sędziowie wydali je na podstawie tego samego materiału dowodowego: zeznań i dokumentów - tych, które były podstawą decyzji o zatrzymaniu pani Blidy - mówił.


Zarzucił też SLD, że partia ta “nie ma moralnych skrupułów, by wykorzystać śmierć Blidy do kampanijnych celów”.

Tymczasem sam Ziobro w środę w Telewizji Trwam o. Rydzyka i w nocy w Radiu Maryja mówił, że “za to zdarzenie [samobójcza śmierć Blidy] odpowiada środowisko SLD, które tolerowało relacje pani Blidy z osobami z mafii węglowej”.

- Zbigniew Ziobro będzie gorzko żałował swoich słów - skomentował szef SLD Wojciech Olejniczak. - To oczywiście bzdura i nieprawda, mamy do czynienia z wielką podłością.

I przypomniał, że parę dni wcześniej sejmowa komisja ds. służb specjalnych skierowała przeciwko Ziobrze zawiadomienie do prokuratury.

Ziobrę wsparł wczoraj premier Kaczyński. - Pani Blida była osobą funkcjonującą w pewnym środowisku, i te kłopoty, w których się znalazła, które doprowadziły do targnięcia się na życie, do tej tragedii, wynikały z obecności w tym środowisku, środowisku bardzo specyficznym. To właśnie miał na myśli minister Ziobro - mówił.

Szef PO Donald Tusk oświadczył, że śmierć Barbary Blidy stała się “orężem w walce politycznej ludzi nieuczciwych i niemoralnych”. Zaliczył do nich liderów SLD i ministra Ziobrę. - Uważam za rzecz wyjątkowo obrzydliwą, kiedy politycy uprawiają taką “nekrofilię polityczną” - mówił Tusk. I dodał: - Jest mi przykro, że minister sprawiedliwości w polskim rządzie ze śmierci Barbary Blidy robi element swojej kampanii wyborczej. Paskudztwo.

 

Aug
26th
Sun
permalink

Prywatne koneksje ABW i sprawa Blidy

Newsweek, 2007 - 08 -26


Na czyją życzliwość w katowickim sądzie liczyli organizatorzy tragicznego w skutkach zatrzymania Barbary Blidy?
Według naszych informacji podczas zamkniętego posiedzenia komisji ds. służb specjalnych były minister spraw wewnętrznych i administracji Janusz Kaczmarek zeznał, że szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bogdan Święczkowski jeszcze przed operacją zatrzymania Barbary Blidy przechwalał się, iż ma gwarancję aresztu dla byłej pani minister. Areszty zatwierdza sąd, więc jak Święczkowski mógł być tego pewien? “Nie po to zmienialiśmy ludzi w sądzie, żeby teraz jej nie aresztowali” - miał stwierdzić szef ABW.

Decyzją ministra Zbigniewa Ziobry prezesem Sądu Okręgowego w Katowicach w lutym tego roku została sędzia Monika Śliwińska. Jej mężem jest kapitan Rafał Śliwiński, od października 2006 roku szef katowickiej delegatury ABW. Śliwiński był zaangażowany w akcję przeciwko Blidzie - jego nazwisko pada np. w protokołach z przesłuchań prokuratorów zaangażowanych w śledztwo. Prokurator Tomasz Balas mówił np. o naradzie w grudniu 2006 roku w Warszawie, na której byli Śliwiński i Święczkowski.

Sędzia Monika Śliwińska zaczynała jako sędzia Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Także w Sosnowcu szlify prokuratorskie zdobywał Święczkowski.

Przesłaliśmy sędzi Śliwińskiej następujące pytania: Czy zna osobiście szefa ABW? Kiedy jej mąż poznał Święczkowskiego? Czy przed akcją w sprawie Blidy pani sędzia rozmawiała na ten temat ze Święczkowskim, swoim mężem lub jakimkolwiek innym przedstawicielem organów ścigania?

Sędzia Śliwińska nie odpowiedziała na pytania “Newsweeka”. Przysłała za to oświadczenie: “Oświadczam, że wszelkie przypadki włączenia mojej osoby w doraźne rozgrywki polityczne uważam za zachowania niegodne.Sądzę, że swoją uczciwą pracą i postawą zdobyłam zaufanie kolegów i współpracowników i zasłużyłam na ich szacunek i dlatego sprzeciwiam się wykorzystywaniu mojego dobrego imienia i manipulowaniu faktami w działaniach politycznych, w których nie zamierzam uczestniczyć”. Jakie fakty zostały zmanipulowane? Tego nie napisała.

Aug
22nd
Wed
permalink

Mąż zaufania Kaczmarka to poseł Grabarczyk

“Dziennik”, 2007-07-22

DZIENNIK dowiedział się kim jest jeden z tajemniczych mężów zaufania, któremu już cztery miesiące temu ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Janusz Kaczmarek mówił o nieprawidłowościach w śledztwie dotyczącym Barbary Blidy. To szef sejmowej Komisji Sprawiedliwości, poseł PO Cezary Grabarczyk - pisze DZIENNIK.

“Byłem zaskoczony telefonem Kaczmarka, który poprosił mnie o spotkanie. Działo się to krótko po debacie sejmowej, podczas której minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przedstawiał informację na temat okoliczności tragicznej śmierci Barbary Blidy. Ja zaś chyba najmocniej skrytykowałem tę tragiczną akcję prokuratury i ABW” - przyznaje Cezary Grabarczyk.


Do spotkania doszło w Saloniku Tetmajerowskim, który politycy często wykorzystują do dyskretnych rozmów. Salonik przylega do sejmowej restauracji Hawełka.

“Wypiliśmy razem kawę. Podczas krótkiej rozmowy Kaczmarek powiedział mi, że sprawy śmierci Blidy na pewno nie wyjaśni prokuratura w Katowicach. Zrozumiałem czemu - tam aplikację odbywał przecież minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Stamtąd wywodzą się również jego przyboczni, którzy rządzą dziś prokuraturą i służbami specjalnymi” - mówi DZIENNIKOWI Grabarczyk.

Kilka dni po samobójstwie Barbary Blidy śledztwo faktycznie było prowadzone pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach. Jednak po interwencji pełnomocnika rodziny Blidów, mecenasa Leszka Piotrowskiego, postępowanie zostało przeniesione do łódzkiej prokuratury.

“Odczytałem to jako w miarę dobry znak. Dopiero gdy były szef łódzkiej apelacji awansował na stanowisko prokuratora krajowego, znów nabrałem wątpliwości, czy ta prokuratura może cokolwiek wyjaśnić” - mówi poseł Grabarczyk. Dariusz Barski został pełniącym obowiązki prokuratora krajowego w czerwcu tego roku, a zaledwie miesiąc później prokuratorem krajowym.

W licznych wywiadach Janusz Kaczmarek twierdził, że o nieprawidłowościach w działaniu prokuratury i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego informował jeszcze przed swoją dymisją. Wśród osób, które usłyszały o jego zastrzeżeniach, mieli się znaleźć: prezydent Lech Kaczyński, minister Zbigniew Wassermann oraz tajemnicze osoby zaufania publicznego.

“Spotkanie było dla mnie mocnym sygnałem. W końcu nieczęsto sie zdarza, aby minister rządu spotykał się dyskrecjonalnie z politykiem opozycji” - mówi Cezary Grabarczyk. Odmawia odpowiedzi na pytanie, czy swoje spotkanie zrelacjonował komuś z Platformy Obywatelskiej.

A lista wątpliwości w związku z okolicznościami zatrzymania Barbary Blidy z dnia na dzień jest jednak coraz dłuższa. Były minister spraw wewnętrznych ujawnił, że przed akcją ABW miała miejsce narada u premiera Jarosława Kaczyńskiego. Według jego słów brali w niej udział oprócz premiera i byłego szefa MSWiA: Zbigniew Ziobro, Konrad Kornatowski - były szef policji, szef ABW Bogdan Świeczkowski, szef CBA Mariusz Kamiński i tajemniczy prawnik. Według informacji DZIENNIKA potwierdzonych w dwóch niezależnych źródłach jest nim Tomasz Szałek, dzisiejszy Naczelny Prokurator Wojskowy.

Według wersji przedstawianej przez Kaczmarka i Kornatowskiego spotkanie odbyło się 7 - 10 dni przed akcją w domu Blidy, która miała miejsce rankiem 25 kwietnia. Obaj wtedy sprzeciwili się zatrzymaniu byłej posłanki SLD. Mieli argumentować, że nie ma wystarczających dowodów jej winy. Miał ich poprzeć tajemniczy prawnik. Wczoraj jeszcze inną wersję spotkania przedstawił Bogdan Święczkowski.

W jego relacji do spotkania doszło w lutym, a nie w kwietniu. “W trakcie tej narady jako jeden z tematów przedstawiłem ogólnie zarys śledztwa w tzw. sprawie węglowej. Pojawiło się m.in. nazwisko Blidy. Nie polega na prawdzie twierdzenie, że panowie Kornatowski i Kaczmarek zgłaszali jakiekolwiek wątpliwości. W czasie spotkania nie było konkretnej rozmowy o zatrzymaniu kogokolwiek” - oświadczył szef ABW.

Jeszcze inny punkt widzenia w poniedziałek przedstawił Jarosław Kaczyński. Z wywiadu udzielonego tygodnikowi “Wprost” wynika, że podczas spotkania rozmawiano o zatrzymaniu Blidy. Premier apelował wówczas, by akcja “odbyła się możliwie kulturalnie” i Blida nie została skuta kajdankami. A Zbigniew Ziobro z mównicy sejmowej w lipcu zapewniał, że nie miał szczegółowej wiedzy o planowanym zatrzymaniu Blidy. Jak było naprawdę? Być może przesądzi o tym zeznanie ostatniego uczestnika spotkania - prokuratora Tomasza Szałka, który dotąd milczy.

permalink

Co prokuratorzy mieli na Blidę?

“Gazeta Wyborcza”, 2007-08-22  Gdyby nie Barbara Kmiecik, prokuratura nie miałaby żadnych dowodów na to, że Barbara Blida była

zamieszana w mafię węglową Zobacz powiekszenie

Popełniła samobójstwo, gdy do jej domu wkroczyło ABW. Przed drzwiami czekał już kamerzysta. Wcześniej min. Ziobro miał zapewniać premiera, że są podstawy do zatrzymania byłej posłanki SLD. Barbara Blida został zatrzymana 25 kwietnia w swoim domu w Siemianowicach Śląskich, miały jej zostać przedstawione zarzuty korupcji. W trakcie akcji ABW była minister budownictwa popełniła samobójstwo. Okoliczności tej tragedii wyjaśnia prokuratura w Łodzi. Sprawdza nie tylko błędy służb specjalnych, ale także zasadność zatrzymania Blidy.

Opozycja nie wierzy, że kierowana przez Zbigniewa Ziobrę prokuratura wyjaśni tę sprawę. Domaga się powołania komisji śledczej. Tuż po samobójstwie Blidy minister Ziobro zapewniał bowiem w Sejmie, że nie interesował się śledztwem przeciwko byłej posłance SLD, szczegóły poznał dopiero po jej śmierci. Jarosław Kaczyński przyznał jednak, że przed zatrzymaniem Blidy odbyła się narada z Ziobrą oraz szefami ABW i MSWiA, na której ustalono, że akcja ma odbyć się kulturalnie. - Nie chciałem, by wzorem gangsterów była skuwana kajdankami, czy rzucana na ziemię - powiedział premier w wywiadzie dla “Wprost”.

Ponadto Janusz Kaczmarek, zdymisjonowany szef MSWiA, ujawnił, że na tej naradzie Ziobro przechwalał się, że ma materiał, który spowoduje „rozbicie lewicowego układu, zatrzymanie Blidy i »wyjście « na innych polityków lewicy, w tym Leszka Millera”. Minister Ziobro miał zapewniać premiera, że są podstawy do zatrzymania byłej posłanki SLD. - Ja tłumaczyłem mu, że nie ma dowodów winy Blidy - mówił Kaczmarek.

Prokuratura zapewnia, że miała podstawy do przedstawienia zarzutów. - Opieraliśmy się głównie na zeznaniach świadków i zabezpieczonych dokumentach - przekonuje Tomasz Tadla, rzecznik katowickiej prokuratury.

Postanowiliśmy sprawdzić, co prokuratorzy mieli na Blidę.

O łapówce mówi tylko Kmiecik,

Zając słyszał od niej

Kluczowe były zeznania Barbary Kmiecik, śląskiej bizneswoman zwanej “Alexis polskiego górnictwa”, wieloletniej przyjaciółki Blidy. Kmiecik poszła na współpracę z ABW i przyznała, że płaciła prezesom spółek węglowych za intratne kontrakty na sprzedaż węgla wysokoenergetycznego. W nagrodę wyszła na wolność.

Według Kmiecik w interesach pomagała jej Blida. W 1997 r. miała jej pomóc przekupić Zbigniewa B., prezesa Rudzkiej Spółki Węglowej. Z powodu długów spółka zerwała bowiem współpracę z Kmiecikową, ona zaś liczyła, że prezes za 80 tys. zł łapówki umorzy jej dług. Pieniądze miała wręczyć prezesowi zaprzyjaźniona z nim Blida.

“Pieniądze były opakowane w szarą kopertę. Miałam zwyczaj dawania pieniędzy w kopercie. Pamiętam na pewno, że pieniądze nie były przeliczane przez Basię. Miałam do niej stuprocentowe zaufanie. Ona nic z tego nie miała, przynajmniej ja nic o tym nie wiem” - zeznała Kmiecik.

Prezes RSW stanowczo zaprzeczył, by brał kiedykolwiek łapówkę. Prokuratura sprawdziła, że RSW nie umorzyła długów Kmiecik. Ona jednak wciąż zapewniała śledczych, że łapówkę dała. “Żaliłam się Basi, że przekazałam pieniądze, a nic za to nie otrzymałam. Barbara powiedziała, że nie wie, co się stało i że jest jej wstyd za prezesa B. Określała go nieparlamentarnie” - zeznała “Alexis”.

Przesłuchiwany w Łodzi prokurator Tomasz Balas przyznał, że to właśnie zeznania Kmiecik przesądziły o tym, że 24 kwietnia wydał nakaz zatrzymania byłej posłanki SLD. Tłumaczył, że wiarygodność słów “Alexis” potwierdziła dokumentacja finansowa jej firmy, która rzeczywiście miała problemy z rozliczeniem się z RSW. Sekretarki i kierowcy Kmiecik potwierdzili też bliskie relacje łączące szefową z Blidą. Nie wiedzieli jednak, czy Blida przekazała łapówkę szefowi spółki węglowej. O łapówce miał słyszeć tylko Ryszard Zając, były poseł SLD. Przyznał, że powiedziała mu o tym… “Alexis”.

- Uważaliśmy, że pani Kmiecik nie miała interesu, by kłamać i bezpodstawnie pomawiać swoją przyjaciółkę. Wyrażała się o niej bardzo ciepło, serdecznie. Bardzo często podkreślała, że choć często finansowała w jakiś sposób Barbarę Blidę, to niczego od niej w zamian nie oczekiwała. To wszystko, jeśli chodzi o stronę dowodową - tłumaczył w Łodzi prokurator Balas.

Profesor Zbigniew Hołda, prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, mówi, że bazując na takim materiale dowodowym, nie odważyłby się przedstawić Blidzie zarzutu przekazania łapówki. Miałby wątpliwości co do wiarygodności zeznań Kmiecikowej. - Co prawda potwierdziła, że doszło do przestępstwa, ale miała interes, żeby takie zeznania złożyć. Do tego nie można było podejść bezkrytycznie - tłumaczy prof. Hołda.



Dom w Szczyrku, podróże, kosmetyki

- zarzutu nie było

Prokuratura zastanawiała się także, czy przedstawić Blidzie zarzut przyjmowania łapówek. Tomasz Janeczek, szef Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, sugerował nawet prowadzącym śledztwo, by zrobili to od razu po zatrzymaniu byłej posłanki. Kmiecikowa zeznała bowiem, że płaciła za wyjazdy Blidy m.in. do Austrii i Włoch, kupowała jej kosmetyki, ubrania, pożyczyła mercedesa i sfinansowała remont jej domu w Szczyrku. W sumie miała jej dać 700 tys. zł.

Prokurator Balas jednak zeznał, że on i jego koledzy zaangażowani w śledztwo przeciwko mafii węglowej mieli tu wątpliwości. Chcieli je rozwiać po zatrzymaniu byłej posłanki. - W trakcie przesłuchania miały jej zostać okazane pewne dokumenty związane z przebudową domu w Szczyrku - mówi Balas.

Z naszych informacji wynika, że owym dokumentem była podpisana w 1998 r. umowa o sfinansowaniu przez “Alexis” wykończenia basenu w willi Blidy i faktury opiewające na ponad 100 tys. zł. W zamian Blida deklarowała, że przez dziesięć lat będzie wynajmowała Kmiecik pokój.

Dlaczego Kmiecik wspierała przyjaciółkę? Twierdziła, że w zamian Blida miała lobbować na rzecz jej firmy.

Kilka dni przed zatrzymaniem Blidy Janusz Steinhoff, wicepremier w rządzie AWS, i Jerzy Markowski, były senator SLD i wiceminister handlu, przyznali, że posłanka interweniowała u nich w sprawie Kmiecikowej. - Z formalnego punktu widzenia Basia miał do tego prawo, jednak na jej miejscu bym tego nie zrobił. Kmiecikowa nie była szarym obywatelem, który prosił o interwencję, lecz przyjaciółką, która miała interes w załatwieniu konkretnych spraw - powiedział “Gazecie” Markowski.

Prokuratorom zeznał, że w 1995 r. został wezwany do gabinetu Blidy, która w rządowej hierarchii stała od niego wyżej. Rozmowa dotyczyła wprowadzonych przez Markowskiego przepisów wykluczających z rynku pośredników handlu węglem, co uderzało przede wszystkim w “Alexis”, która z tego żyła. - Blida powiedziała mi, że takie rozwiązanie nie podoba się pani Kmiecik. Stanowiska jednak nie zmieniłem - tłumaczył Markowski.

Podczas przesłuchań “Alexis” wielokrotnie zastrzegała, że finansowania Blidy nie traktowała jako korupcji, lecz co najwyżej formę mecenatu. “Nawet jeżeli przyjaźń ze znanym politykiem nie przynosiła korzyści w postaci załatwienia sprawy czy kontraktu, to była ona potencjalną możliwością użycia wpływu tego polityka przeciwko danemu organizmowi gospodarczemu. W naszej branży to było bardzo ważne” - tłumaczyła śledczym.

Leszek Piotrowski, pełnomocnik rodziny Blidów, jest przekonany, że zarzut przekazania łapówki nie utrzymałby się przed żadnym niezawisłym sądem. - Nie było żadnego namacalnego dowodu, że przekazała komukolwiek pieniądze. To było nic innego jak polityczna próba upokorzenia działaczki lewicy - mówi adwokat.

O finansowaniu Blidy przez Kmiecik i lobbowaniu na rzecz jej firmy Piotrowski nie chce się wypowiadać: - Taki zarzut w ogóle nie został sporządzony, więc dla mnie ten wątek nie istnieje.

Po samobójstwie Blidy śledztwo przeciwko niej zostało umorzone. Zarzuty przedstawiono wyłącznie prezesom spółek węglowych, którzy mieli brać pieniądze od “Alexis”.

Jul
11th
Wed
permalink

Urwany film ABW

“Gazeta Wyborcza” 2007-07-09 

“Byłam odpowiedzialna za to, aby sfilmować wejście i wyjście z zatrzymaną” - zeznała kamerzystka ABW, uczestniczka akcji pod domem Barbary Blidy. - Takie filmy robi się dla mediów - mówi były oficer ABW.

Zatrzymanie Barbary Blidy, b. posłanki SLD i b. minister budownictwa, ABW filmowała z własnej inicjatywy. W sobotę - po ponad dwóch miesiącach apelów ze strony opozycji i mediów - Agencja ujawniła 27-sekundowy film. Na nagraniu z 25 kwietnia widać funkcjonariuszy stojących na ganku domu Blidy w Siemianowicach Śląskich. W tle słychać dźwięki z ulicy.

Nagranie urywa się, gdy funkcjonariusze wchodzą dalej. Kilkanaście minut później Barbara Blida zastrzeliła się w łazience.

Film kręcono zza płotu. Kamerę obsługiwała Bogusława Pietras, z zawodu fotograf, w ABW pracuje od pięciu lat.

Ujawniamy fragment jej zeznań w śledztwie badającym postępowanie ABW:

“Byłam odpowiedzialna za to, aby sfilmować wejście i wyjście z zatrzymaną. Nie wiedziałam, o jaką osobę chodzi. (…) Ustawiłam się tak, abym mogła zobaczyć główne wejście. Zaczęłam nagrywać po kilku sekundach, gdy funkcjonariusze zniknęli mi z oczu. Nie miałam zadania filmowania czynności mających miejsce wewnątrz budynku. Oczekiwałam na sygnał od funkcjonariuszy, którzy weszli do środka, gdy będą wychodzić”.

Funkcjonariuszka uściśla: “Miałam nakręcić wyprowadzenie osoby zatrzymanej aż do umieszczenia jej w samochodzie”.

Dodaje też, że miała sfilmować “także wejście do delegatury [ABW] - gdyby było takie polecenie”.

Kamerzystka katowickiej ABW zeznaje, że po nakręceniu sceny otwarcia drzwi domu Blidy stała przed wejściem z wyłączoną kamerą. Potem przyjechała karetka pogotowia (wezwana do reanimacji Blidy). Pietras zapytała wtedy kierującego akcją Michała Cichego, naczelnika wydziału postępowań śledczych Delegatury ABW w Katowicach, czy ma filmować to, co dzieje się w domu i przed nim. „Odpowiedział: » Nie filmować «” - zeznaje Pietras.

W protokołach z przesłuchań ujawnionych w piątek przez “Gazetę” prokuratorzy z katowickiej grupy śledczej, którzy wydali ABW nakaz zatrzymania Blidy, zgodnie stwierdzają, że nie wydawali funkcjonariuszom Agencji polecenia filmowania tej akcji.

Z grupy 12 osób, które tego dnia miały być doprowadzone przed prokuratora, filmowano tylko zatrzymanie Blidy i jeszcze jednej osoby.

Kartę pamięci z kamery ABW łódzka prokuratura oddała do analizy w laboratorium kryminalistycznym Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Zakończone 22 maja badania potwierdzają tylko, że film z akcji zatrzymania Blidy został przerwany. “Nie znamy powodów, jakie były przyczyną przerwania” - stwierdzają eksperci. Czy można stwierdzić, że dalszą część nagrania skasowano? “Nie mamy takich możliwości technicznych” - piszą.

18 czerwca łódzka prokuratura poprosiła laboratorium kryminalistyczne Komendy Głównej Policji o jeszcze jedną ekspertyzę - sprawdzającą, czy nie kasowano filmu. W sobotę prokuratura ogłosiła: - Biegli nie stwierdzili jakichkolwiek śladów ingerencji w nagranie.

Po co w ogóle nagrywano zatrzymanie Blidy? - ABW nie ma obowiązku filmowania takich czynności, chyba że prokurator tego zażąda. Z kolei, gdyby funkcjonariusze chcieli dokumentować całość akcji, to operator musiałby wejść do domu - ocenia płk Paweł Białek, b. wiceszef Zarządu IIA ABW. - Jeżeli planowano sfilmowanie tylko wejścia, wyjścia i ewentualnie doprowadzenia do delegatury, to znaczy, że ten materiał miał powstać na potrzeby mediów - mówi płk Białek.

Z nieoficjalnych informacji “Gazety” wynika, że towarzyszący kamerzystce ABW por. Tomasz Fujarski, pytany przez prokuraturę, dla kogo przeznaczone było nagranie z domu Blidy, miał zeznać krótko: “Dla telewizji”.

- Nie mogę ujawniać materiałów ze śledztwa, ale nie zaprzeczam - mówi pytany o relację Fujarskiego mec. Leszek Piotrowski, pełnomocnik męża Barbary Blidy.

Jul
6th
Fri
permalink

Ziobro: 'Gazeta Wyborcza' naruszyła fundamenty prawa prasowego

“Rzeczpospolita”, 2007-07-07 

- “Gazeta Wyborcza” naruszyła fundamenty prawa prasowego, ponieważ nie zwróciła się do ministerstwa z pytaniami, które miałyby weryfikować podane w artykule informacje - powiedział w piątek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc się do tekstu dotyczącego okoliczności zatrzymania Barbary Blidy.


Tymczasem według autora piątkowego tekstu w “Gazecie Wyborczej”, Wojciecha Czuchnowskiego zarzuty, jakie stawia gazecie ministerstwo są “miałkie”. “W mojej ocenie nerwowość ministra wynika z tego, że chyba zobaczył, że nie wszyscy prokuratorzy, którzy mu podlegają będą gotowi za niego polegnąć i, zwłaszcza w sytuacji zeznań, będą mówili po prostu prawdę” - powiedział dziennikarz.

“Gazeta Wyborcza” ujawniła w piątek zeznania czwórki prokuratorów z Katowic, którzy badali sprawę ewentualnych powiązań Blidy z tzw. mafią węglową na Śląsku. Według “Gazety”, z zeznań: Tomasza Balasa, Małgorzaty Kaczmarczyk-Suchan, Sebastiana Głucha i Piotra Wolnego, którzy tworzyli grupę śledczą, wynika, że działali oni pod presją. Decyzję o zatrzymaniu byłej minister - jak podaje “GW” - podjęli niejednogłośnie, a datę zatrzymania Blidy narzucili im przełożeni. Wcześniej tę datę miała też znać ABW.


Engelking: prawie 30 zmanipulowanych fragmentów
Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Ziobro powiedział, że artykuł w “GW” “ma charakter manipulacji i ataku na działania Ministerstwa Sprawiedliwości i prokuratury”. Dodał, że nie wyklucza działań prawnych, ale - jak zaznaczył - resort musi się zastanowić nad tą sprawą. “Nie jestem człowiekiem, który pochopnie podejmuje decyzje. Na pewno będziemy informować państwa o ewentualnych krokach, które resort podejmie wobec tych ludzi mediów, którzy w sposób nieuczciwy, tendencyjny manipulują informacją” - podkreślił Ziobro.

Zastępca prokuratura generalnego Jerzy Engelking powiedział natomiast, że w opublikowanym w “GW” tekście, po jego “dokładnej analizie” można znaleźć “prawie 30 zmanipulowanych fragmentów”. Sprecyzował, że polega ona m.in. na wyrywaniu z kontekstu wypowiedzi, używaniu zamiast liczby pojedynczej liczby mnogiej, wycinaniu z cytowanych wypowiedzi fragmentów bez informowania o tym czytelników. Zaznaczył, że w publikacji doszło na przykład do pominięcia istotnych fragmentów z protokołów, zawierających zeznania prokuratora Tomasza Balasa.

Także minister sprawiedliwości zaznaczył, że całość zeznań prokuratorów wykazuje, iż wszystkie zarzuty o naciskach na nich, a także o tym, że ich zdaniem nie było podstaw do postawienia zarzutów Blidzie, były “kłamstwem i oszczerstwem”. Dodał, że po zakończeniu śledztwa zwróci się do prokuratorów, którzy je prowadzą by - jeśli to nie zaszkodzi postępowaniu - upublicznili zebrane materiały dowodowe. Podkreślił także, że upublicznienie teraz zeznań prokuratorów jest ze szkodą dla postępowania, ponieważ “kolejni świadkowie wiedzą co zeznawali inni”. “Kodeks karny określa takie postępowanie jako przestępstwo” - dodał.


Czuchnowski: bezzasadne zarzuty
Czuchnowski, odnosząc się do argumentu, że gazeta nie zwróciła się do ministerstwa z pytaniami, które miałyby weryfikować podane w artykule informacje, podkreślił, że w tym przypadku nie było takiej konieczności. “Uznaliśmy, że w momencie kiedy cytujemy urzędowy dokument - zeznania złożone pod odpowiedzialnością karną - nie ma potrzeby zwracać się do kogokolwiek. Dlatego ten zarzut jest kompletnie bezzasadny, bo w tym momencie nie ma żadnego znaczenia, jakie zdanie ma na ten temat minister Ziobro czy którakolwiek ze stron” - powiedział.

Podkreślił, że skróty w cytowaniu protokołów przesłuchań były konieczne ze względu na obszerność materiału. “Manipulacją Ziobro nazywa zwyczajne zredagowanie 200 stron protokołu, który zresztą wywieszamy w całości na stronach internetowych” - powiedział.

Czuchnowski przyznał, że starał się “wyszukać” w zeznaniach prokuratorów wszystkie momenty, w których pojawiają się ich wątpliwości na temat zatrzymania Blidy. “Taka jest konstrukcja tego materiału, trudno byłoby przytaczać wszystko” - podkreślił. Za nieuzasadnione uznał też zarzuty o stosowanie liczby mnogiej zamiast pojedynczej. “Z tego, co pamiętam, to w tych zeznaniach jest mowa o wątpliwościach nie jednego, ale także innych prokuratorów. O wątpliwościach mówią zarówno prokurator Sebastian Głuch, jak i prokurator Małgorzata Kaczmarczyk-Suchan” - powiedział.

Według niego “Ziobro próbuje też skłócić środowisko dziennikarskie, dzieląc dziennikarzy na tych dobrych, którzy poinformowali usłużnie, że się ma ukazać ten tekst i na tych złych, czyli dziennikarzy +Gazety Wyborczej+”. W czwartek o godz. 18 Zbigniew Ziobro zwołał konferencję prasową, na której poinformował, że nazajutrz w “Gazecie Wyborczej” ukaże się artykuł na temat okoliczności zatrzymania Barbary Blidy, który ma charakter prowokacji. Zapowiedź tekstu ukazała się na portalu gazeta.pl w czwartek po południu. “Gazeta Wyborcza” opublikowała go w całości w piątek.


Łódzka prokuratura: nie ma podstaw, by mówić o naciskach na katowickich prokuratorów
Zdaniem łódzkiej prokuratury, która bada okoliczności śmierci b. posłanki SLD Barbary Blidy, analiza zeznań katowickich prokuratorów nie daje podstaw do twierdzenia, że podczas prowadzonego śledztwa były na nich wywierane naciski.

Rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania powiedział, że “wnikliwa, a nie selektywna analiza zeznań złożonych przez katowickich prokuratorów nie daje podstaw do wyciągania jakichkolwiek wniosków co do tego, że były na nich wywierane presje czy naciski. Prokuratorzy zaangażowani w proces decyzyjny pod względem faktycznym i prawnym oceniali decyzję o zatrzymaniu Barbary Blidy za zasadną, a sprawa była przedmiotem ich kompleksowych analiz”.

Barbara Blida zastrzeliła się pod koniec kwietnia w łazience swojego domu, podczas przeszukania, prowadzonego przez ABW. Agencja na zlecenie katowickiej prokuratury chciała przeprowadzić rewizję i zatrzymać ją wraz z innymi osobami w śledztwie w sprawie afery w przemyśle węglowym z lat 90. i wręczania przez śląską bizneswoman Barbarę K. korzyści majątkowych osobom pełniącym funkcje publiczne. Blidzie miał być przedstawiony zarzut pomocnictwa przy wręczeniu korzyści majątkowej prezesowi dawnej Rudzkiej Spółki Węglowej.

Okoliczności planowanego zatrzymania oraz śmierci Blidy bada łódzka prokuratura okręgowa. Postępowanie ma ustalić, czy miało miejsce niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy ABW i czy można mówić o popełnieniu przestępstwa. W związku z tą sprawą, oprócz katowickich prokuratorów przesłuchano już m.in. funkcjonariuszy ABW z Katowic, pracowników pogotowia wezwanych do domu Blidy w dniu tragedii, policjantów, a także męża b. minister, jej córkę oraz znajomych.

Do końca sierpnia ma być gotowa kompleksowa opinia biegłych z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego KGP, która będzie jednym z kluczowych dowodów w śledztwie. Ekspertyza obejmuje m.in. badanie włókien, badania daktyloskopijne, biologiczne, broni i specjalistyczne badania z zakresu mechanizmu powstawania śladów.

permalink

Protokoły z przesłuchań katowickich prokuratorów

“Gazeta Wyborcza”, 2007-07-06 

Prokuratorzy prowadzący sprawę Barbary Blidy działali pod presją. Decyzji o zatrzymaniu byłej minister nie podjęli jednogłośnie. Datę zatrzymania narzucili im przełożeni. Wcześniej tę datę znała ABW. Te i inne rewelacje z przebiegu śledztwa ujawniła w czwartek w internecie i w piątek w papierowym wydaniu Gazeta Wyborcza.


Gazeta zdobyła zeznania prokuratorów złożone w łódzkim śledztwie. Opowiadają oni w nich, że działali pod nieustanną kontrolą przełożonych. Ponaglano ich i naciskano, by zatrzymali wszystkich podejrzewanych.

Zgodnie z obietnicą publikujemy pięć protokołów z przesłuchań, które zdobyliśmy. Każdy z czytelników może sam przekonać się jak co zeznawali prowadzacy sprawę Blidy.

Przesłuchanie prokuratora Tomasza Balasa - zobacz stenogram

Przesłuchanie prokuratora Tomasza Tadli - zobacz stenogram

Przesłuchanie asesor Małgorzaty Kaczmarczyk-Suchan - zobacz stenogram

Przesłuchanie asesora Piotra Wolnego - zobacz stenogram

Przesłuchanie asesora Sebastiana Głucha - zobacz stenogram

permalink

Minister kontratakuje

“Gazeta Wyborcza”, 2007-07-06 

Szykowany jest artykuł, który ma charakter prowokacji politycznej -oświadczył wczoraj minister Ziobro. Po południu dowiedział się, że “Gazeta” zamierza opublikować fragmenty przesłuchań prokuratorów, i zwołał specjalną konferencję prasową.
Nie czytając naszego tekstu, orzekł, że będzie on “zmanipulowany i zawierający wyrwane z kontekstu wypowiedzi”.


- “Gazeta Wyborcza” wyspecjalizowała się w manipulowaniu faktami i atakach na ten rząd - stwierdził minister i zapewnił: - Prokuratorzy nie podlegali żadnym naciskom, sprawy Blidy nie chciałem wykorzystać propagandowo.

Nie wiedziałem o terminie zatrzymania, a to, że wiedziała o nim Prokuratura Krajowa, to rutyna. ABW miała prawo wcześniej znać termin.

Na zakończenie Ziobro powiedział: -Być może jutro “Gazeta Wyborcza” nie napisze tego, co napisałaby, gdyby nie było tej konferencji.