Sprawa Barbary Blidy RSS

Sprawa Barbary Blidy

Archive

May
12th
Tue
permalink

Fałszerstwem w Blidę

Fałszerstwem w Blidę - “GW” 2009-05-12

Jacek Krawczyk, były prokurator rejonowy w Katowicach, ujawnił że ktoś sfałszował postanowienie o wszczęciu śledztwa w sprawie Barbary Blidy. Pod dokumentem widnieje jego podpis. Krawczyk twierdzi, że podrobiony - pisze “Gazeta Wyborcza”.

Prokurator, który jako pierwszy badał w 2005 r. powiązania Barbary Kmiecik, szarej eminencji branży górniczej, z Barbarą Blidą, posłanką SLD, i innymi politykami lewicy, nie znalazł dowodów, że brali łapówki. Oskarżył więc tylko Kmiecik o wyłudzenie dotacji rządowych. Było to w styczniu 2006 r., po wyborach wygranych przez PiS.

Szukali, szukali, szukali…

- To było za mało, jak na sprawę zwaną mafią węglową. Trzy miesiące później bierze się za nią wyższy szczebel - Prokuratura Okręgowa w Katowicach. Wszczyna własne śledztwo ws. korumpowania polityków SLD i prezesów spółek węglowych. Katowicka “okręgówka” to zaufana jednostka pisowskiego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Prowadzi wszystkie ważne dla PiS sprawy z całego kraju. Na czele “okręgówki” stoi Krzysztof Sierak, były szef Krawczyka z prokuratury rejonowej - pisze “GW”.
Powołana została grupa śledcza. W kwietniu 2007 r. ABW wkroczyła do domu posłanki z prokuratorskim nakazem zatrzymania. Blida popełniła samobójstwo.

To nie mój podpis

W aktach sprawy Blidy widnieje podpisane przez Krawczyka postanowienie o wszczęciu śledztwa przeciwko posłance i mafii węglowej. Prokurator twierdzi, że sfałszowano jego podpis. Pytany dlaczego nie powiedział o fałszerstwie przed komisją śledczą, odpowiada że podczas przesłuchania nie pokazano mu tego dokumentu. Nikt nie przypuszczał, że może być podrobiony.

- Jeżeli badania grafologiczne potwierdzą fałszerstwo, kluczowe będzie ustalenie, kto i dlaczego to zrobił, powiedział “Wyborczej” poseł Marek Wójcik (PO), członek komisji śledczej. - Byłby to dowód, że prokuratura przystępowała do sprawy mafii węglowej ze złymi intencjami - by wykazać udział polityków.

Jerzy Engelking uważa, że podrabianie postanowienia o wszczęciu śledztwa nie miałoby sensu. - Przecież podpisać je mógł każdy, nawet asesor. Nie była to kluczowa decyzja - tłumaczy Engelking. Ale dodaje, że rzecz trzeba wyjaśnić.